Ochłodzio się. W ciągu dnia było 23F. Teraz jest 16.
Jak mawiają spece od zimna na północy det er bare dårlige klær ikke dårlig vær. Prawda. Tyle, że mnie właśnie dobrych (na taką pogodę) ubrań brakuje ;)
Kiedy stoi człowiek na przystanku przy takiej temperaturze i wietrze, to naprawdę jest mu rześko. A komunikacja w West Lafayette jest tylko mniej-więcej punktualna.
Jutro zakładam kożuszek. A teraz grzejemy tyłki przy kominku. Nasz - juz prawie znajomy sąsiad - zasuwa co wieczór na jakimś obitreku na werandzie. Szacun, byle mróz go nie powstrzymał.
Szukam ciepłych ubrań, bo paczka z Polski, która idzie drogą morską jeszcze nie dotarła do USA (a co dopiero do West Lafayette), a jakoś głupio stale chodzić w tym samym.
Zamówilismy zestaw kuchennych noży i półkę do living roomu. Najwyższy czas, bo biedny jadalniany stół jest teraz do jedzenia, pracy i magazynowania dokumentów.
Z Khola przyszła wiadomość, że za to, że kupiliśmy garnki możemy dostać zestaw misek. Nie wiem tylko czy nie jest za późno: garnki były na Bartka i wszystko musiało przejść przez niego. Zobaczymy.
Sylwester zapowiada się nam we trójkę - z psem. Jeszcze nie wiem jak w ogóle będzie wyglądał, ale prawda jest taka, ze nie zdążyliśmy poznać tu nikogo poza ludźmi z mojej pracy. Za to znalazłam informacje o klubie fantastyki. Na erpegi za wcześnie (niestety) ale z kim lepiej się dogadamy niż z nimi? Poza tym trafiłam na kółka różańcowe i ich odpowiedniki we wszystkich możliwych wyznaniach. Ateiści nie są gorsi i tez się inteegrują :)
No i w styczniu ruszą spotkania dla postdoców międzynarodowych. Zobaczymy jak będzie.
Jak kupimy samochód, pojedziemy do Chicago. Na tamtejszym uniwerku jest na postdocu Martyna - koleżanka która dawała mi w Polsce szczątki mysie do doświadczeń. No i jest Sabina w Nowym Yorku - ta dla której przez miesiąc opiekowaliśmy się Nelą ze schroniska w Tczewie. Już nas zaprosiła. W sumie to tylko 2 h lotu...
Co jeszcze? Joshua zaczął zaglądać na strony z ubraniami, a zaczął od początku czyli od bielizny. O ile coś o nazwie Felina jest tą niemiecką feliną, którą znam, to ceny są fajne. A na tym wybór się nie kończy. No i jest salon Victoria's secret w Mollu.
Niedługo zacznie się dla nas ostatni dzień tego dłuższego o 6 godzin roku. W sumie to był całkiem dobry rok więc nie przeszkadza mi to ani trochę.
Wszystkim podczytującym życzymy, by 2015 był lepszy od wszystkich poprzednich.
Klub to jedno, ale macie Indianapolis pod nosem - Gen Con w sierpniu!
OdpowiedzUsuń