środa, 17 grudnia 2014

Zakupy, meblowanie i kurs na padawana...

Dziś dalszy ciąg zakupów. Tym razem Korlackich, gdyż.... Razem Przemkiem/Joshuą przyleci już za tydzień! :) Bartek zabrał mnie na zakupy przy okazji odwożenia Alberta (jego synka) na karate.
Niby da się tu żyć bez samochodu... ale tak naprawde to lipa straszna. Wyprawa po pracy do sklepów jest właściwie niemożliwa. To znaczy możliwa, tylko braknie czasu na zakupy.

Niestety posłania w rozmiarze na smoka w sklepie nie mieli. Ala na Amazonie już tak. Jest nadzieja, że będzie przed świetami. Miski dojadą na 100% na czas.

Przy okazji Bartkowego szukania rękawiczek zrobiłam zakupy również sobie.
Niestety większość kosmetyków jest tu zupełnie inna niż w Europie i mam pojęcia co się nada a co jest dla mnie wyrzucaniem kasy bo i tak będzie trzeba szukac czegoś innego. Dlatego jak już znalazłam, to wzięłam coś, co znam.
Czyż to nie piękne? Ciekawe ile trzeba dać w Polsce za taki zestaw:


Sprawdziłam. Najtaniej a allegro 115 + 110 + koszty wysyłki.  Tu - w sklepie - nawet po przeliczeniu wychodzi taniej (199.09zł). A jak weźmiemy pod uwagę tutejsze a nie polskie zarobki...

W końcu zebrałam sie i podeszłam do testu z bezpieczeństwa przy laserach, co kwalifikuje mnie jako... hmmm... tu sie to nazywa "restricted user". Więc że niby co? "Ograniczony użytkownik"? ;) 
Ale ów zdany egzamin pozwala też zapisać sie na dodatkowy kurs, po którym będe mogła sama pracować w laboratorium. Oczywiście się zapisałami tak oto zostałam padawanem, a później będe jedi. :)
Czeka mnie jeszcze jeden kurs z zakresu bezpieczeństwa - będę hodować wredne i oporne na antybiotyki bakterie.

Zwiedziłam też lab na wydziale fizyki jądrowej. Podobało mi się. W pomieszczeniu panuje wrażenie totalnego chaosu i bałaganu, ale tak naprawdę wszystko jest na swoim miejscu. Plątaniny swiatłowodów zwisające z sufitu, soczewki i zwierciadła kierujące wiąskę lasera w wybrane miejsca też. Aż chciałoby się zrobic porządek. :)
Niestety nie miałam przy sobie aparatu, żeby pstryknąć fotkę. Może następnym razem.

Powoli i z mozołem przebijam się przez publikacje. Brakuje mi wiedzy z zakresu... (Alqua, nie śmiej się) mikrobiologii... Zawsze uważałam, że sama mikrobiologia jest nudna i nie zmieniłam zdania.

A właśnie. Jakiś czas temu dostałam fajnego maila z pytaniem "co ty właściwie bedziesz tam robić?".
No cóż, w sumie nigdy nie napisałam. Przed wyjazdem z Polski sama nie wiedziałam za wiele...
Nie, nie bójcie się, nie będę pisać szczegółów ani nic Wam próbować tłuamczyć, nie będzie słów mających trzy sylaby i więcej.
Przyjmijmy po prostu, że będę strzelać laserem do bakterii. I nie tylko do bakterii. I tak, jak głupio by to nie brzmiało, może z tego wyjść coś naprawdę użytecznego.




4 komentarze:

  1. Ależ ja śmiać się?
    Mikrobiologia jest fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie... Trudno mieć bardziej odmienną opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Restricted" - w tym wypadku to zapewne "upoważniony". :) Jak w magazynowym "nieupoważnionym wstęp wzbroniony". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy to raczej uzytkownik z ograniczeniami. Stąd mój żart odnosnie "ograniczonego" uzytkownika. Taki restricted user nie może zostać sam na sam z pracującym laserem.

      Usuń