Zgłosiłam dziś brak wody pod prysznicem. No cóż... Nie wpadłam na to, że nie wystarczy przekręcić kurka, a trzeba go jeszcze pociągnąć. Prądu faktycznie nie było, ale to tylko kwestia bezpiecznika.
Po południu Barek zaproponował, że podwiezie mnie na zakupy. Ostatecznie nie tylko podwiózł, ale pojechał ze mną i pomógł wybrać sensowne rzeczy.
Najważniejszy był filtr do wody. Tutejsza nie nadaje się do picia. Wali chlorem w stopniu umiemożliwiającym zrobienie herbaty. Naprawdę. Na razie mam taki w dzbanaku, najprostszy, ale rozważam zakup porządnego filtra działającego na zasadzie odwróconej osmozy (ci po farmacji wiedzą o co chodzi).
Oj, dodbrze było miec obok kogoś, kto zna tutrejsze realia i może naprawde dużo wyjaśnić. I to jeszcze po polsku. :)
Moja łazienka zaczyna nabierać funkcjonalności. No dobra: Lustro jest tragiczne, w dodatku tak zamontowane, że chyba nie da sie go zdjąć. Ale poza tym jest fajne.
W sumie tu jest dużo porządnych rzeczy. Po prostu są dosyć drogie.
Mam już ohydną tutejszą zasłonkę do prysznica. Po wiesiłam ją na całkiem ładnych haczykach i przykryłam inną, materiałową zasłonką. Dzięki temu wygląda nawet nieźle.
Kupiłam kieliszki - mam już z czego pić wino. A skoro tak, to Bartek pokazał mi sklep z winem i kupiliśmy wino. Stwierdziłam, że będąc w USA przełamię się i spróbuję tutejszego. I kurczę, jest naprawdę dobre. Zagryzam serem, który nie mógł się zdecydować, by z białego zmienić się w żółty. Dosyć to ciekawe.
Właściwie, to moje podejście do USA zaczyna się zmieniać. Przyznam, że cieszyło mnie stanowisko i renoma tutejszych uniwerków; Od kiedy dowiedziałam się, co będę robić, cieszy mnie projekt.
Ale kraj widziałam cały czas przez pryzmat setereotypów.
Osobiście widziałam tu tyle co nic. Dziś Bartek opowiadał jakie tu są różnice, ale moje podejście zaczyna się zmieniać. Może kiedyś mi sie tu nawewt spodoba?
Kupiłam też lampę, ręczniki (takie tutejsze, grubaśne) i dywanik pod nogi, który tak naprawdę nie jest do końca dywanikiem, a bardziej nieprzemakalnym ręcznikiem.
Lampa jest odjechana, Jak ją poskładam, to będzie pierwszym meblem w naszym living roomie.
Przyglądnęlismy się naszemu kominkowi. Tak! W nim naprawdę pali się drewnem. :) Będzie super. Musze troche kupić przed przyjazdem Joshuy*. :) Już nie mogę sie doczekać.
No i najważniejsze, bo zapomniałabym! Wiem już gdziejest sklep z akcesoriami dla zwierząt. Tam też będzie trzeba zrobić porządne zakupy :)
*Powoli się przyzwyczajam, bo choć jeszcze nie przyjechał, to już tu tak o nim mówią.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz