Minął już tydzien od kiedy tu jestem.
Lot minął spokojnie choć z niemałym zdziwieniem odkryłam, że mam chorobę lokomocyjną. Zawroty głowy towarzyszyły każdej zmoianie wysokości czy kierunku lotu...
Na szczęście to już za mną, a następny lot będzie na aviomarinie.
Na początku uparłam się, ze przekonam ludzi, że jestem "Ewa" a nie "Iva". Wydawało się, że przecież zapamiętają, nie będzie ciężko. Nawt wkurzało mnie, że Bartek mówi Iwa... Ale Bartek jest tu już długo, wie co jest grane. Zawsze gdzieś trzeba się przaedstawić, dość często zapisać imię...
Póki wszystko jest nieoficjalnie to pół biedy. Gorzej, jeśli trzeba literować. Nie wierzą. Dziwią się. No ale chyba, do diaska, ja wiem chyba lepiej czy moje imię pisze się przez "w" czy przez "v"!
Ostatecznie sama już przywykłam do Ivy. To naparawdę pomaga uniknąć wielu tłumaczeń.
Powoli przyzwyczajam się do niezamykanego domu i kluczyków w stacyjce samochodu stojącego pod domem. Może i auto jest stare, ale studentów bez samochodu jest tu pewnie całkiem sporo. Można by wziąć na zakupy a później oddać, ale nikt tego nie robi.
Miasteczko jest małe, wszędzie jest blisko. Z jednego na drugi koniec Lafayette jedzie się może 20 minut.
Stylistyka części uniwersyteckiej jest bardzo przyjemna. Stylistyka reszty...
No cóż. Uznajmy, ze pozwala spokojnie przetrwać budynkom trzęsienia ziemi i huragany. Zawsze coś.
Dziś pojechałyśmy z Jennie po telefon. Pod centrum handlowym poustki, ale przed każdym przejściem dla pieszych znak stop. Trzeba było zatrzymać się chyba 8 razy. Idę o zakład, że u nas znaki pozostałyby wątpliwą ozdobą, na którą nikt nie zwraca uwagi.
Wciąż nie mam Social Security Number, ale nie było kiedy się tym zająć. Jakoś ważniejsze było dla mnie ściągnięcie tu Przemka (od teraz pisanego i mówionego jako "Joshua") bo nikt tutaj (poza mną i Bartkiem) nie jest w stanie powiedzieć "Przemek" a co dopiero "Przemysław"... Tak coś czuję, że będzie niezły ubaw.
DS2019 to magiczny druk, który wypełnia uniwerek, by móc starać się o wizę. Mam taki. Teraz analogiczny musi dostać Joshua. I tu zaczęły się schody. Chchiałam załatwić go w poniedziałek, ale panie nawykłe do obsługi studentów nijak nie mogły zakumać, że moje zarobki są wystarczające byśmy mogli utrzymać się tu obydwoje i to za 2/3 mojeje pensji. Nie. Padła nawet propozycja, żebym zgromadziła na koncie fundusze na pobyt męża przez całe dwa lata i przyniosła wyciąg z konta. Mail do ich szefa nie rozwiązał sprawy, ale już telefon mojego szefa do ich szefa - tak.
Dostałam obszernego maila z wyjaśnieniem, że tak ogromna liczna studentów zagranicznych powoduje, że pracownicy administracji zapominają czasem, że... Niektórzy obcokrajowcy przyjeżdżają tu pracować.
Tak czy inaczej. DS2019 Joshuy będzie 16 grudnia. To piekielnie mało czasu i musimy liczyć się z tym, że zobaczymy się po świętach...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz