poniedziałek, 8 grudnia 2014

Papierologia stosowana: Social Security Number / Driving Licence a mieszkanie.

Jest tak: Żeby podłączyć gaz potrzeba Social Security Number lub Driving Licence Number.
Na szczęście miła pani na infolinii kazała mi wpisać mój numer identyfikacyjny z mojego kraju. Jak widać PESEL też obleci byle by jakiś numer był.
Niestety brak odpowiednich dokumentów oznacza, że będę musiała zapłącić depozyt - jedyne $80. Tyle nawet w czasie solidnej zimy w ciągu miesiąca nie powinnam zużyć.  

Duke Energy ma bardziej zawiłą politykę: trzeba wypełnić oświadczenie o swoich danych i potwierdzić je notarialnie. Na sprawdzenie i podłączenie potrzeba minimum 5 dni... I oczywiście będzie trzeba zapłącić depozyt. Jedyna zaleta, że poświadczenie dostałam w banku i za darmo.

Tymczasem na papierku z Franklin Park Apartments jak wół stoi zapis, że wprowadzić się mogę dopiero dwa dni po przełączeniu mediów. 

Dziś zadzwonił do mnie Tyler - właśnie z Franklin Park Apartment - że moje mieszkanie jest gotowe. Początkowo humoru mi to nie poprawiło. Musiałam mu powiedzieć, że sorry, ale gaz i prąd będą przepisane za jakiś czas dopiero. A Tyler na to, że to było do przewidzenia i że on na przepisanie wszystkiego poczeka, tylko obciąży mnie za to co zużyję.  No to rewelacja!

Pojechałam od razu. Razem z Jennie, która pomogła mi wszystko sprawdzić i podyktuje co wpisać w protokół odbioru, żeby zrozumieli. I tu kolejny szok: W sypialniach nie mają światła! W ogóle! Jakieś kontakty są podłączone do przełącznika na ścianie i tam się wpina lampy. A teraz najleposze. To jest STANDARD. I to nie tylko w Indianie. W New Yorku koleżanka ma tak samo! Aż usiadłam z wrażenia, bo myślałam, że to mój flapartment jest jakiś wybrakowany. Oświeciła mnie dopiero Sue.
Zadrapania na szafkach w kuchni to chyba wszystko do czego się mogę przyczepić.  Trzeba przyznać, że mieszkanko jest ładnie odniowione. Półki czyściuteńkie, lodówka wygląda jak nowa, mikrofalówka z pewnością jest nowa, zmywarka chyba też. Wykładziny (oni tu wszystko wykładzinami pokrywają) jest milusia i też nowa. Ogólnie rzecz biorąc podoba mi się. A światło?
W kuchni i łazience jest, więc wszystko gra. a do reszty coś się wymyśli. Zapłaciłam 650$ za wynajem, oraz ekstra 300$ kaucji na poczet przetrzymywania w mieszkaniu smoka. (Jednopochwyconego niby, ale co smok, to smok.)
Nie mam jeszcze tylko łóżka. Okazuje się, że to najdroższy mebel jaki mam kupić. Jakieś 300$ na materac, drugie tyle na podstawę i już banalne 40$ na ramę. Nie wspominam o jakichkolwiek elementach dekoracyjnych. Pełne łóżko to znacznie więkjszy koszt, bo zamiast 40$ za ramę trzeba wydać kilkaset.

Za to zrobiłam podstawowe zakupy typu jeden talerz, jeden kubek, po 4 widelce, noże i łyżeczki.
Na razie  maksymalnie oszczędnie, bo kończą mi sie dolary. Mam kasę na polskim koncie, ale płącenie kartą oznacza podójne przewalutowanie: złotówki na euro i euro na dolary. I strata kasy jest sporo. Przelewy międzynarodowe też nie są tanie. Na razie szukamy jakiejś taniej opcji. Jak ktoś coś wie, to prosze podpowiadać :)
Fotek dziś nie będzie, bo było ciemno. 


2 komentarze:

  1. "Mam kasę na polskim koncie, ale płącenie kartą oznacza podójne przewalutowanie: złotówki na euro i euro na dolary. I strata kasy jest sporo. Przelewy międzynarodowe tez nie są tanie. Na razie szukamy jakiejś taniej opcji. Jak ktoś coś wie, to prosze podpowiadać :)" -- trzeba było wcześniej podzielić się linkiem do bloga :)
    Bezpłatna karta prepaid od Netellera zasilana z polskiego banku lub zmiana w polskim banku karty na taką rozliczaną w USD, na początek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za radę.
    Sprawę rozwiązalismy w najtańszy sposób, czyli przywiezienie gotówki.
    Co do karty rozliczanej w USD to zamówiłam ją jakos po napisaniu tego posta, ale... jeszcze nie dotarła (i zaczynam mieć watpliwości czy dotrze).

    A co do bloga... PR nigdy nie był moja mocną stroną :)

    OdpowiedzUsuń