Ufff... Nie pisałam, ale jakoś nie bylo kiedy. W sobotę było Christmas Party u szefa. Wcześniej zahaczyłysmy naszą "recepcjonistkę" bo zaprosiła wszystkich do zwiedzania jej domu w wystroju świątecznym. No cóż... To się nazywa mieć hobby. Ubrała 45 choinek!
Tutaj zamieszczam tylko zdjęcie domu. W środku mnie tak zatkalo, że nawet nie wyciagnęłam telefonu z torebki.
Impreza u szefa fajna, wino - to już jego hobby - rewelacja.
Następnego dnia wybrałam się na zakupy. Niestety dojazd Do Moll'a zajmuje mi autobusem aż godzinę. Ale przynajmniej rozgryzłam o co w ogóle z autobusami chodzi... Otóż autobus linii 4B wyjeżdżąjący z centralnej pętli dojeżdża na pętlę w mojej okolicy i staje się autobusem 1B. Jedzie na pętle centralną, gdzie staje się 1A i jedzie pod Mall'a. Tam zmienia sie w 4A i jedzie na pętlę centralną inną trasą i znów rusza z tamtąd jako 4B.
To wyjaśnia czemu kilka dni temu zobaczyłam podjeżdżający 4B i po wejściu do niego wylądowałam zupełnie gdzieś indziej, niż planowałam.
Zakupy całkiem udane. To niesamowite, że spodnie, za które u nas krzyczą 320 zł albo i lepiej kosztuja tutaj 30$ (bez przeceny) a można na nie trafic i za 15$. Szarpnęłam się na kilka ciuchów, ale przyjechałam tu z tylko jedna walizką... Więcej kupować nie będę dopóki nie dostanę SSN i nie wyrobię sobie kart kredytowych w dwóch najfajniejszych sklepach: wtedy są dodatkowe zniżki. (A same sklepy maja wszystko: od garnków i pościeli przez bizuterię i kosmetyki, po ubrania. I to naprawdę fajne.)
Sklepy są w ogóle zupełnie inne, niż u nas. Ze znajomych był tylko H&M. Nawet tam nie weszłam. W samych sklepach bajzel na kółkach. Biedni sprzedawcy pewnie do północy porzadkują wszystko: spodnie pomieszane kolorami, modelami, rozmiarami... masakra. Znalazłam śliczną bluzkę w rozmiarze L. Spytałam czy są M... Tak, według stanu w komputerze było 5 sztuk, ale fizycznie nie znalazłam ani ja ani ekspedientka.
No cóż. Przynajmniej wiem już jaki rozmiar noszę. Z ciuchami kombinowałam sama, buta wzięłam garść i poprosiłam ekspedientę, że chcę taki, ale nie mam pojęcia jaki mam rozmiar. Spojrzała na mnie z uprzejmym niezrozumieniem... Dopiero kiedy wyjaśniłam, że znam tylko europejski, uśmiechnęła się: Na pudełkach maja i takie i takie. Buty podają sami, więc nie musiała długo szukać.
Fotek ciuchów Wam oszczędzę (jeszcze tylko tego brakowało) ale za to mam kilka zdjęć z terenu uniwersytetu z dzisiaj:
I nareszcie z okolicy flapartmentu - widok z okna (nie powala, ale tu jest wszędzie tak płasko. Mam nadzieję, że zima zrobi się bialo a wiosną będzie choć zielono):
I na Korlacki spacernik:
Tam po prawej to hipermarket
A na deser materiały dotyczace bezpieczeństwa:
Wszystko jasne: Kiedy alarm jest w środku to pewnie pożar, mam uciekac na zewnątrz, kiedy alarm jest na zewnatrz to pewnie tornado i mam sie chować w środku. Jak gdzieś strzelaja, to się chować i nie wystawiac nosa...
Jak strzelają. Tez coś... Obok siebie w boksie mam miłośniczkę prawa do posiadania broni przez obywateli. I to taką nawiedzoną. Pewnie sama ma niespodziankę w torebce. Albo i dwie...



Domki bez sidingu? Nie może to być! ;) W Lee's Summit (pod Kansas City) wszystko miało siding. :>
OdpowiedzUsuń