Po kredycie samochodowym przyszły kolejne niespodzianki: Uzyskałam zdolność kredytową w ogóle! Na razie żałośnie niską, ale powoli staję się wiarygodna. Jestem tu od trzech miesięcy i nareszcie naprawdę zaczęłam istnieć. Pojawiłam się w rankingu: na razie bez szaleństw, ale w końcu się pojawiłam.
"uczciłam" ten fakt składając wniosek o kartę kredytową Khols'a. (przyznali mi ją.) Nie, nie chodzi o szalone nieprzemyślane zakupy. Chodzi o dodatkowe obniżki, które są dostępne dla posiadaczy kart, o dodatkowe "Khol's cash" czyli po prostu bony na zakupy. I o dalsze zbieranie punkcików na konto zdolności kredytowej. Pojawienie się mojej skromnej osóbki w rankingu oznacza także niższe opłaty za ubezpieczenie samochodu i piernik wie co jeszcze. Na pewno nie będę musiała już płacić kolejnych depozytów. A tych było sporo.
Na karcie Khol'sa mam 300$. Nie majątek, ale miesięcznie tyle nie wydajemy. I to też dobrze, bo nie jest mile widziane jeśli wydaje się wszystko do czego ma się dostęp.
Dziś wysłałam papiery o zwrot kasy za leczenie piesa. W poniedziałek dowiem się co nasz ubezpieczyciel na to.
Kolejna dobra wiadomość: Niedługo przeprowadzamy się z labem na wydział weterynarii. Zaraz później startuję z moim własnym projektem, co oznacza, że wrócę do pracy mikroskopowej. No, przynajmniej na kilka krótkich doświadczeń. Paul zgodził się na moją propozycję pracy - zamknięcie ostatniego wątku z doktoratu.
Znowu coś nie próbowanego wcześniej, znów niepewny wynik. Prawdopodobieństwo sukcesu oceniam na jakieś 3%. Nie, nie chodzi tu o umiejętności ani wiedzę. To kwestia... szczęścia. Kwestia tego na ile zawiłe oprogramowanie i jego teoretyczne przewidywania (wyprowadzone na bazie danych wejściowych, które to my wprowadziliśmy) pokrywają się z rzeczywistością. Jeśli znacznie, to będzie dobrze. Jeśli wcale... to wciąż lepiej, niż teraz, kiedy tego nie wiemy.
Przyszły kolejne dwie paczki: Ubrania - tym razem wiosenno-letnie i nasze kręgosłupowe krzesełka. Pierwsza - wysłana jeszcze przez Przemka - paczka dalej czeka w New Jersey. Wściekam się, bo są tam moje zimowe buty i kurtka, które naprawdę by się przydały. A wysłana ponad tydzień temu przez rodziców pocztą lotniczą jest prawdziwą zagadką. Wczoraj wg poczty polskiej była jeszcze w Warszawie. Dziś pojawiła się wiadomość, że 10 lutego paczka poleciała do USA... ale chyba po drodze anihilowała, bo poczta w USA podaje, że paczka jest gotowa do wysyłki... w Polsce.
Opcje są dwie: albo paczka jest spóźniona a bajzel na poczcie powoduje, ze informacje trafiają do systemu w dziwny sposób, albo paczka wyleciała, tylko niekoniecznie właściwym samolotem do właściwego kraju przeznaczenia. Zobaczymy jakie informacje będą w systemie jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz