Miałem się pochwalić jak to zdałem egzamin na prawko w Indianie, a tu wychodzi że zbyt swobodnie sobie podszedłem do tematu. Jazda to jedno, ale jak widać w praktyce testowanie tych samych umiejętności na ocenę - co innego. Oblałem egzamin, który podobno jest tak prosty, że nie ma go jak oblać; cóż, dostałem zadanie domowe pt. nieco więcej praktyki.
A przyczyna jest w gruncie rzeczy prosta: brak obycia z tutejszym ruchem drogowym raz, a oznaczeniami dróg to dwa. W przeciwieństwie do naszych przepisów, tu skręcając w drogę jednokierunkową trzeba wjechać na najbliższy pas, a nie dowolny; a biała linia przerywana zawsze rozdziela pasy o tym samym kierunku ruchu (przeciwległy rozdziela żółta). Drugi był wjazd na uliczkę między domkami, gdzie z górki (tak, po drugiej stronie Wabash jest kilka pagórków, na moje jak widać nieszczęście) nasze maleństwo V6 270KM rozpędziło się do 25mph, a ograniczenie było 20... I wystarczyło. Ewa mnie pociesza, że dziewczyna była upierdliwa; ale trudno - nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Gorzej, że następny dopiero za 2 tygodnie.
I w sumie przyjąłbym coś do organizmu, na pocieszenie, ale zakupy dopiero wieczorem.
A miało być na oblewanie...
Od Ewy:
Powiem szczerze, byłam w szoku.
Przemek jest tak obryty z przepisów, że robi za encyklopedię. Jak mam wątpliwości co do przepisów, to pytam właśnie jego, bo jest obryty na blachę, a ja niektórych rzeczy naprawdę nie pamiętam. (Albo wręcz nie było ich w manualu kierowcy, a Przemek znalazł odpowiedzi rozwiązując testy).
Sama poległabym na tym skręcie, nie mam wątpliwości.
Wychodzi bzdetna nieznajomość realiów, przyzwyczajenie do innych zasad w ruchu drogowym. Nawet nie wiecie jak trzeba tu uważac na głupie znaki STOP. Niby nie do przeoczenia, niby duży czerwony i nie do pomylenia z niczym innym. A jednak: Gdzie w Polsce znajdziecie STOP na głównej, dwupasmowej ulicy? Nie ma. A jak się przywyknie, że nie ma, to później naprawdę można go niezauważyć. I to nie z powodu olewu, czy przekonania o własnej nieomylności. Po prostu tak działają nasze mózgi. Czysta fizjologia: nie spodziewasz się, więc mimo, że obraz płynie do mózgu, to ten wycina ten fakt ze świadomie rejestrowanych informacji. Dzień przed egzaminem, kiedy jechałam popćwiczyć parkowanie autem Bartka właśnie takie coś mi się przdarzyło. A przeciez jechałam nie swoim autem, przed egzaminem i byłam piekielnie skupiona! Kolejna sprawa to całkowita nieznajomość miasta. Gdybyśmy je znali, jednokierunkowa ulica nei byłaby zaskoczeniem.
Mówi się trudno. Na pocieszenie: Tu powtórka kosztuje tyle co kawa w fastfoodzie :)
Od Ewy:
Powiem szczerze, byłam w szoku.
Przemek jest tak obryty z przepisów, że robi za encyklopedię. Jak mam wątpliwości co do przepisów, to pytam właśnie jego, bo jest obryty na blachę, a ja niektórych rzeczy naprawdę nie pamiętam. (Albo wręcz nie było ich w manualu kierowcy, a Przemek znalazł odpowiedzi rozwiązując testy).
Sama poległabym na tym skręcie, nie mam wątpliwości.
Wychodzi bzdetna nieznajomość realiów, przyzwyczajenie do innych zasad w ruchu drogowym. Nawet nie wiecie jak trzeba tu uważac na głupie znaki STOP. Niby nie do przeoczenia, niby duży czerwony i nie do pomylenia z niczym innym. A jednak: Gdzie w Polsce znajdziecie STOP na głównej, dwupasmowej ulicy? Nie ma. A jak się przywyknie, że nie ma, to później naprawdę można go niezauważyć. I to nie z powodu olewu, czy przekonania o własnej nieomylności. Po prostu tak działają nasze mózgi. Czysta fizjologia: nie spodziewasz się, więc mimo, że obraz płynie do mózgu, to ten wycina ten fakt ze świadomie rejestrowanych informacji. Dzień przed egzaminem, kiedy jechałam popćwiczyć parkowanie autem Bartka właśnie takie coś mi się przdarzyło. A przeciez jechałam nie swoim autem, przed egzaminem i byłam piekielnie skupiona! Kolejna sprawa to całkowita nieznajomość miasta. Gdybyśmy je znali, jednokierunkowa ulica nei byłaby zaskoczeniem.
Mówi się trudno. Na pocieszenie: Tu powtórka kosztuje tyle co kawa w fastfoodzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz