niedziela, 15 lutego 2015

Druga Gwiazdka tej zimy

Jeszcze przedwczoraj sprawdzałem moją pierwszą paczkę, z zimową kurtką Ewy i butami... leży nadal pod Nowym Jorkiem. Fajnie. Wczoraj odebraliśmy za to te, nadane miesiąc później. Była druga tej zimy gwiazdka podczas rozpakowywania "prezentów":



Wprawdzie worki podciśnieniowe puściły wszystkie, ale swoje zadanie spełniły i nie trzeba było (podczas pakowania, rzecz jasna) ciuchów ubijać w pudłach kolanami. Same pudła trzymały się w kupie tylko dzięki owinięciu folią, więc ku pamięci wysyłających: streczować, streczować w kilku warstwach. Lotnicze można mniej, nie przychodzą takie zmęczone podróżą.
Kilka drobiazgów nie przetrwało ubijania przez pocztowców w ciężarówkach (po Waszej stronie), kontenerach i truckach (po naszej obecnie stronie), ale straty należy ocenić na stosunkowo niewielkie, głównie dzięki pakowaniu w warstwy folii bąbelkowej wszystkiego co mogło się uszkodzić, pudłu z korlackiej karmy (które nie przetrwało, ale zawartość uchroniło, i workom na śmieci (jeden uchronił klamoty od kąpieli w korlackim szamponie). W sumie jest dobrze. Zostało jeszcze w drodze pudło z klęcznikami, to na pewno. No i pierwsze, z grudnia... Jutro mają na poczcie sprawdzać co się z nim dzieje.

Po drodze tankowanie naszej limuzyny, na której paliwożerność strasznie Ewa narzeka. No, ale wszystkie nasze kucyki, których jest niezgorsze stadko, trzeba jakoś napoić.


Drogo, prawie $2,37 za galon... Jak przyjechałem i łaziłem, to widziałem na tej stracji poniżej $2. Trzeba się będzie rozejrzeć, gdzie mają tańsze paliwo, póki nie mamy nazbieranych punktów na zniżki ze spożywczaka. Za to śmiesznie jest tak stać pod dystrybutorem, a on pokazuje zatankowanie nieco ponad 14; wlewanie do baku C5 w kraju zawsze - jak śmiem podejrzewać - okupione było jakimś siwym włosem, a przez tą zmianę jednostek jakoś przyjemniej się patrzy na wyświetlacz.

Na koniec dnia wczoraj zwizytowała nas zaproszona koleżanka Ewy z labu i oglądnęliśmy sobie "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" z angielskimi napisami, i na dokładkę pierwszą (starą) czyli czwartą część Gwiezdnych Wojen, w takiej samej wersji. Za drugim razem napisy były dla mnie, za pierwszym dla Jennie; ciekawe że w obu przypadkach w tym samym języku. Wot, tiochnika!

1 komentarz:

  1. Witaj.
    Pisze się : Wot technika maładioży (po polskiemu),mam jeszcze gdzieś archiwalne egzemplarze z lat 60/70.
    Miłego etc.etc.

    OdpowiedzUsuń