Wiosna zawitała także na Purdue. Dziś zaczęły się dni otwarte. Atrakcji było sporo, głównie dla dzieci, ale na niektóre i my się załapaliśmy.
Tak więc można było pogłaskać cielaczka - z braku rodziny na wsi nie miałam okazji jako dziecko więc postanowiłam nadrobić teraz. Można było wydoić krowę - aż tak zdesperowana z tym nadrabianiem nie byłam. Ale zachwyciłam się maleńką owieczką, a Joshu tym, że nieopodal strzygli dorosłe.
Na pokaz sterylizacji na żywo nie czekałam. Joshuy nie ciągnęło, a ja sama miałam okazję w takim zabiegu uczestniczyć.
Wydział inżynierii zaprezentował robota, a dla dzieci udostępnił do montażu małe lampki.
Ale najbardziej podobało się nam na entomologii.
(Dorosła forma tego powyżej. Zawsze miałam słabość do ciem. Tylko jako dziecko mówiłam "fma") Piękna.
A jako że częstowali...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz