sobota, 18 kwietnia 2015

Wiosna wszędzie....

Jak kiedyś pisałam, zrobiło się kolorowo. Drzewa i krzewy zakwitły w różnych odcieniach fioletów, różów, na seledynowo, żółto, czerwono i biało. Zdecydowanie ładniej wygląda to miasteczko wiosną.





Wiosna zawitała także na Purdue. Dziś zaczęły się dni otwarte. Atrakcji było sporo, głównie dla dzieci, ale na niektóre i my się załapaliśmy. 
Tak więc można było pogłaskać cielaczka - z braku rodziny na wsi nie miałam okazji jako dziecko więc postanowiłam nadrobić teraz. Można było wydoić krowę - aż tak zdesperowana z tym nadrabianiem nie  byłam. Ale zachwyciłam się maleńką owieczką, a Joshu tym, że nieopodal strzygli dorosłe. 


























Na pokaz sterylizacji na żywo nie czekałam. Joshuy nie ciągnęło, a ja sama miałam okazję w takim zabiegu uczestniczyć. 



Wydział inżynierii zaprezentował robota, a dla dzieci udostępnił do montażu małe lampki. 







Ale najbardziej podobało się nam na entomologii. 



(Dorosła forma tego powyżej. Zawsze miałam słabość do ciem. Tylko jako dziecko mówiłam "fma") Piękna. 





A jako że częstowali...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz