Na początek znów o pogodzie. Nad kontynentem przewalają się masy powietrza. Dociera do nas bardzo ciepłe i wilgotne powietrze z południa. Dziś temperatura była letnia. Naprawdę letnia. Zaczęłam już marudzić na upał, wprawiając wszystkich w osłupienie.
Hej, ja się cieszyłam zimą! Ani jednego złego słowa przy -20 C nie powiedziałam. Czego oni oczekiwali? Z zabawnych rzeczy: na swoich lekcjach Przemek rozmawiał z innymi studentami o pogodzie. Zacytował norweskie powiedzonko, ze nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Stwierdził, że wyraz kompletnego niezrozumienia na twarzy rozmówców był komiczny. Ci ludzie naprawdę nie mogli ogarnąć jak zima może być dla kogoś przyjemna, albo choć znośna. Dla nich to po prostu okropność i już.
Wracając do chwili obecnej: Dziś wyciągnęłam sandały a Przemek krótkie spodenki. I i tak było nam za gorąco. Wilgoć tworzy upiorne wrażenie. Jedynie wiatr ratuje trochę sytuację.
Niestety od dziś do piątku obowiązują ostrzeżenia o silnych burzach z - tak, zgadliście - możliwymi tornadami. Ryzyko szacowane na 6 w 10 stopniowej skali, (tornada, które się pojawiły - jak to w Oklahomie były wcześniej prognozowane na poziomie 3-4), a jutro objęty nimi region zawiera nasze małe pole kukurydzy z przynależną mu zabudową typu uniwersytet, centra handlowe i osiedla mieszkalne. Mamy nadzieję, że przejdzie bokiem, jak wszystkie do tej pory.
Poza tym niewiele ważnych rzeczy się dzieje. No, może jedna. Są projekty utworzenia stowarzyszenia postdoców z wydziałów nauk biologicznych Mają tam być głównie biolodzy, ale jako, ze jestem na wydziale podstawowych nauk medycznych, też zostałam zaproszona. No i dobrze. Jest wsparcie "dziekana" będzie jakaś kasa, będzie pomoc. W takich warunkach głupotą byłoby nie wpakować się w organizację. To i się wpakowałam. Na tyle na ile się dało na tak wczesnym etapie.
Mam kilka pomysłów, mam trochę doświadczenia. A taka działalność może być naprawdę fajna, a przy tym będzie dobrze wyglądała w CV. Właśnie kombinowałam za jaki wolontariat by się zabrać, co by zrobić, bo sama praca naukowa to za mało.
Już po przyjeździe tutaj dowiedziałam się, że moje zainteresowania, organizacja konwentów, członkostwo w GGFF (Galicyjska Gildia Fanów Fantastyki), dawna działalność w Rkwadrat czy nawet pomaganie bezdomnym psom były dużym plusem podczas rozważania mojej kandydatury. Chyba ciężko znaleźć lepszą okazję niż działalność w takim stowarzyszeniu. No i wreszcie poznałabym więcej postdoców, może nawiązałaby się jakaś fajana współpraca? (Co prawda na razie współpracy miałam trochę, a zyski z tego są takie sobie, raz nawet zostałam bardzo nieelegancko wyrolowana z publikacji, ale czego się nauczyłam to moje). Tak więc niecierpliwie czekam na rozwój tematu.
A teraz już zbieram się spać.
Dzień dobry!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz