niedziela, 5 kwietnia 2015

Weekendowe obliczenia, Celery Bog, ponad 60 stopni w cieniu, spacer wśród komarów

Na początek o weekendzie. W piątek przypomniałam Paulowi, by wysłała przypominającego maila do firmy biotechnologicznej z której miałam otrzymać pomoc odnośnie części chemicznej przygotowywania stałej fazy do naszych eksperymentów. Niby już rozgryzłam temat, ale dane literaturowe wzajemnie się wykluczają. Optymalizacja procesu może potrwać i pół roku. Po co wyważać otwarte drzwi jeśli on zna kogoś, kto zna kogoś kto może nam pomóc? Skutkiem tego była burzliwa dyskusja z pracownicą firmy, która do owej pomocy została zagoniona. 
Wspomnę tylko, że nie zgodziłyśmy się w obliczeniach: różnice w naszych wynikach były na tyle duże,  że skorzystałam z pomocy kolegi - a kolega z pomocy swojego taty - by utwierdzić się w przekonaniu, że jednak moja matematyka nie jest taka zła. Zadanie - zaiste na poziomie siódmej - ósmej klasy dawnej podstawówki. Ale w takich chwilach człowiek naprawdę głupieje. 
Nasze dyskusje ciągnęły się do dzisiaj. Na szczęście z chemii organicznej dziewczyna  bije mnie na głowę. Może to kwestia doświadczenia, ale jednak utwierdziła mnie w kilku pomysłach a na kilka innych ja sama nigdy bym nie wpadła. Teraz czekam tylko na nowy pH-metr i do roboty!

Celery Bog. Dziś poszliśmy tam rano i po południu. Niestety do asfaltowej ścieżki trzeba chodzić dookoła, sztuki chodzenia po wodzie nie opanowaliśmy. Ale samo miejsce faktycznie jest urocze.





Najfajniejsze, że prawie w ogóle nie ma tam śmieci. Czasami niestety coś się trafi, najwięcej jest przy płocie budynków znajdujących się nieopodal, ale ogólnie jest czyściutko.

Dziś było naprawdę ciepło. Jedynie wiatr był chłodniejszy. Gdyby nie on, w słońcu pewnie byłoby już za ciepło. Bękitne niebo, pojedyncze białe obłoczki. Nic - poza prognozą pogody -  nie zapowiada deszczów i burz które zmierzają w naszym kierunku. 


Niestety po południu wyroiły się komary. Spędziłam dobre 20 minut usuwając uszczelnienia z taśmy klejącej, które zamontował nasz poprzednik na przerwanych elementach moskitiery i montując świeże. W sumie to mnie  to drażni. Nie dość, że szyby są matowe i brudne w środku (nie, nie da się dobrać do ich wnętrza), to jeszcze moskitiera jest połatana taśmą klejącą. Może łatanie nie jest niezbędne, powiększone szczelinki wciąż są małe, ale nie wiemy na razie jakich rozmiarów komary tu bytują. Niestety taśma psuje mi humor, Chyba pójdę do Tylera - naszego zarządcy - z prośbą o wymianę. 
Kolejnym wyzwaniem było nauczenie Korlat, że na drodze na balkon znajduje się przeszkoda. Gdyby wlazła w moskitierę żadna ilość taśmy klejącej nie załatałaby szczelnie powstałej dziury. 
Na szczęście nasze psisko natychmiast załapało o co chodzi. Jedynie w drodze powrotnej poinformowała nas, że chce wejść, traktując moskitierę - jak szybę - łapką. Na szczęście bardzo delikatnie. Obawiam się, że jedyne czego nie załapie, to że kiedy zrobi się gorąco wychodzenia na balkon nie będzie. 

Mimo zasunięcia moskitier na wieczorny spacer zapomnieliśmy się spryskać. Musieliśmy wrócić do domu po spray na komary. Jennie zostawiła nam na próbę taki z 15% DEET - jedynym naprawdę skutecznym składnikiem odstraszającym te draństwa. Niestety na nasze okolice 15% może okazać się za słabe, ale ten konkretny spray nie jest przynajmniej tłusty, jak większość innych z wysoką zawartością aktywnego składnika. Nasz spray pachniał truskawkami. Tak przynajmniej stwierdził mój mąż. Po namyśle i uważnej analizie wyodrębniłam z ogromnej mieszaniny zapachów coś co kojarzyło się z truskawkami. No to perfumy można odstawić na półkę. Obawiam się, że w połączeniu ze sprayem na komary nic dobrego nie dadzą. 
Tak się przy okazji zastanawiam jak te tłuste repelenty przenikają przez skórę. Bo nie mam wątpliwości, że przenikać muszą. Ale lepszy chyba DEET niż wirus zachodniego Nilu. 
Przy okazji zabawna rzecz: DEET rozpuszcza sztuczne tkaniny, Jennie raz spryskała nim nylonowe rajstopy. Później zrolowała to co z nich zostało ze swojej skóry. Nylon zwyczajnie się rozpuścił. Hmmm...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz