Tu dwa obrazki z pola golfowego. Nie doszliśmy daleko, ale wszystko było równiutko zasypane.
Korlat zostawiała ślady łap, ale ktoś przed nami wyprowadzał jakiegoś małego psiaka: w śniegu utworzyła się rynienka a na jej dnie były pojedyncze ślady małych łapek.
A tu zdjęcie z naszego osiedla: jak widać odśnieżonego, ale ta kupa śniegu po lewej była tak wysoka jak Przemek.
Nie spodziewałam się, że na wysokości Hiszpanii będą takie zimy.
Zaczynam się stresować: jutro Korlackie badania. W sumie jest to dziwne, bo pies czuje się z dnia na dzień lepiej. Wczoraj dostała już zamiast tramalu antydepresanta starej generacji. Ma pobudzać apetyt. I pobudził. Widok naszego psa przy misce z suchą karmą i dobiegający znad owej miski odgłos chrupania - nawet jeśli wybiera smaczniejsze ziarenka, a te pozostałe wypluwa (na podłogę, by nie przeszkadzały w misce) nie jest zwyczajny.
Trzymajcie kciuki!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz