A pogoda dzieje się cos dziwnego.
O ile gradient temperatur północ-południe est na naszej planecie całkowicie zrozumialy i natruralny, to rozgraniczenie wyjątkowo ciepłej i wyjątkowo zimnej wiosny na linii zachód - wschód jest dość nietypowe. O ile na zachodzie temperatury są zaskakująco wysokie jak na tę porę roku,
to wschód przymarza. I to dosłownie. Nawet w ciągu dnia temperatura nie przekroczyła zera stopni C. Dziś sypał śnieg. Na szczęście się nie utrzymuje, ale to chyba tylko dlatego, że wieje bardzo silny wiatr.
![]() |
| Dodaj napis |
Na szczęście zrobiliśmy po Przemkowemu i nie zdjęliśmy uszczelnień z okien poza jedną sypialnią. Teraz folia na drzwiach balkonowych pięknie się nadyma. Gdyby nie ona, to mimo innych naszych uszczelnień mielibyśmy spory przewiew w naszym flapartmencie. Jutro dalej zimno, ale koło wtorku znów ma być wiosennie.
Tymczasem po poudniu z północy szły takie sobie chmurki.
Ponad pół dnia spędziłam dziś na planowaniu dalszych kroków z doświadczeniami. Teoretycznie mogłabym rzucić się na następny poziom, ale chcę sprawdzić powtarzalność wczorajszego wyniku, zwłaszcza, że to co udało mi się zrobić to dopiero przygotowanie bazy pod właściwe doświadczenia.
Nie rozumiem dlaczego mój układ okresowy pierwiastków budzi powszechną wesołość.
Owszeme, jest papierowy - ale z takiego łatwiej mi się korzysta, niż z wyświetlonego na ekranie kompureta. Jest po polsku, ale nikt nie nachylił się nad nim na tyle, żeby coś wyczytać. A że jest zużyty? W końcu mam go od podstawówki!
Wszyscy kupiliśmy, bo namówiła nas na to - znienawidzona z resztą - chemiczka. Nikt nie miał odwagi nie kupić. Powiedziała nam, ze jest bardzo dobry. Jak się później okazało, nie kłamała. Przez całe LO i studia nie wpadł mi w ręce żaden, na który chciałabym go wymienić.
Dziś Przemek siedział nad CV (tutajsza wersja jest niezbyt prosta do zrobienia) a ja nad podatkiem stanowym. (Federalny już mam rozliczony). Niestety poległam, ale przyznam się bez bicia, nie do końca rozumiałam instrukcję. A tu jest do wypełnienia jeden główny druk i pięć załączników. Teoretycznie można by zapłacić, żeby am to ktoś zrobił, ale postanowiliśmy ambitnie zrobić wszystko sami. Jutro pójdziemy na specjalne zajęcia w tym temacie. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Właśnie sobie przypomniałam: Jestem tu zaledwie 4 miesiące, a Kathy twierdzi, że upodobniłam się do Paula (szefa). Jedyna moja wina polegała na tym, że dostałam do pracy komputer z Windowsem i zaczęłam na nim pracować. Jak to Windows zamiast się wybudzić ze stanu uśpienia, wywalił błędy, musiał się z nich wykaraskać, a kiedy już to zrobił to się zawiesił. No więc w kilku precyzyjnie dobranych słowach powiedziałam mu co o nim myślę. (Żeby nie było, nie padło ani jedno niekulturalne wyrażenie!) a jakoś odruchowo powiedziałam mu to po angielsku. Kathy zaczęła się śmiać, że zrobiłam dokładnie to, co w takich sytuacjach robi Paul. A ja na to "come on, this is ridiculous!" - celowo naśladując Paulową wymowę i akcent. No i tego już było zbyt wiele.
Dziewczyny boją się co będzie za rok.
Dziewczyny boją się co będzie za rok.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz