Wczoraj odwieźlismy Korlat do kliniki. Spędziła cały dzień na obserwacji a dzis miała badania. Kolonoskopia to pikuś, gorsza jest biopsja wątroby. Po całym dotychczasowym leczeniu enzymy wątrobowe poszybowały w górę.Nie bylo wiadomo czy wydadza nam ją dzis czy jutro, ale dzielna piesa zniosła wszystko dobrze i wróci dziś do domu.
Wczoraj po odstawieniu Korlat sama poszłam na moją pierwszą wizyte lekarską. Najpierw dostałam do wypełnienia kwestionariusz, później ważenie, mierzenie i tak dalej.
Po wyjściu pielęgniarki czekałam chwileczke na lekarkę, ale nawet dobrze wyszło: poczytałam ulotki i sama dobrałam sobie leki. Problem był w tym, że inhalatora, który stosuję tu nie mają. Maja kilka inych, których nie znam. Mają też jeden, który był na mnie testowany i niestety wywoływał paradoksalną reakcję odwrotną niż powinien więc powinnam go raczej unikać, niż zobie aplikować i jeden który stosowałam na samym początku, ale po nim strasznie chrypłam. Na szczęście tutejsza wersja zawiera inne substancje pomocnicze i ma szansę być ideałem.
I teraz pierwsza nowinka. laki przepisane a recepta - w wersji elektronicznej - została skierowana do apteki. Trzeba sobie pojechać i zrealizować. No to pojechałam.
Wizyta u lekarza kosztowała mnie 40$. Na razie płacę pełne kwoty, dopiero jak wydam $2500 zaczną mi zwracać 75% wydastków.
Za leki... Dzis nei zapłaciłam. Dwa pierwsze są refindowane w 100%. Za inhalator bedzie sporo - 79$. Ale to napewno nie jest cała kwota.
Pierwszy lek wygląda tak:
Z opisem dla kogo - jak zawsze, ale tym razem pudełko wyglada na dostarczone przez producenta, a nie odsypane do standardowego plastikowego pojemniczka :)
Najciekawszy jest zaś dopisem na dole: 11 refills before 03/18/16 - czyli w aptece czeka na mnei zapas na cały rok! I mogę odbierac co miesiąc :) Czy to nie genialne? Przecież wiadomo, ze będe tego potrzebować.
A tu informacja z faktury: Ubezpieczenie pokrylo koszt leków, łacznie 149.99$. Nieźle. Wygląda na to, że nasza opinia o kosztach leczenia i bezdusznym systemie amerykańskim była przesadzona.
Same wrazenia z apteki były dziwne: Coś się dzieje, coś robią, a ja nie wiem co, nie mam pojęcia ile przyjdzie mi płacić. Okazać musiałam jedynie kartę ubezpieczenia, a farmaceuta stuka i stuka w tą klawiaturę. Co jest?
Po powrocie do domu było dziwnie. Brakowało robienia michy, wyjścia na spacer. Bardzo się cieszę, że Korlat wróci już dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz