Wczoraj o 15:50 oddali nam psa. Ogolonego jeszcze na łapie - pod wenflon, jakby wygolony brzuszek nie wystarczył. I mocno zamroczonego. Właściwie Korlat spała z przerwa do rana.
Wyniki będą za tydzień - dwa, ale dr Hui jest dobrej myśli. Odpowiedź na metronidazol jest bardziej typowa dla choroby jelit, niż chłoniaka.
Przy okazji dowiedziałam się, że sunia sąsiadów ma problem z jelitami i też miała zmienioną dietę. Dizwne, w Polsce ta przypadłość jest raczej rzadka. "Ciocie" - jak nazywały same siebie nasze osiedlowe wetki były pewne w rozmowie, że należy badać w kierunku infekcji.
Może z tutejszymi kurczakami coś jest bardziej nie tak niż z tymi w Polsce? Na razie zostajemy przy jagnięcinie, na jutro będzie kaczka. Wet zalecił przestawienie psa na puchy... No, nie wiem czy to się uda. Może z pomocą Mirtazapiny damy radę. Bo sama z siebie Korlat takiego jedzenia nie tknie.
Rano przywitał nas lód. Na drodze, na chodniku, na samochodzie. Z szyby trzeba było go praktycznie skuwać. Niemal wszyscy dotarli do pracy spóźnieni. Ja też, choć jeśli miałabym być szczera, to głownie dlatego, że nie chciało mi się wstawać o właściwej porze. I w sumie miałam rację, bo czym później tym było cieplej i łatwiej.
Dziś dotarły moje odczynniki. Sama reakcja, którą mam przeprowadzić wygląda na papierze niewinnie i prosto, ale chemikalia już takie nie są. Dziś spędziłam sporo czasu na przygotowaniach, a juto muszę jeszcze zadzwonić i się dopytać czy niebezpieczne są tylko wdychane na sucho czy również działając z roztworem muszę nosić maskę. No cóż... Przyjemne to nie będzie. A to dopiero początek "zabawy". Później do chemii dojdą bakterie.
Generalnie w naszym labie bakteryjnym bywają tylko ci, którzy muszą. Reszta się tam nawet nie zbliża. Valeri kiedy miał coś robić po porstu wstawił tam komputer i działał zdalnie. No cóż. Mnie się ta sztuczka nie uda. Na szczęście na początku będę pracować z bakteriami, które można postawić i hodować na biurku, które nie zaszkodzą, choćby je ktoś zlizał z szalki. Dopiero później przyjdzie pora na "przyjemniaczki". O ile przeciwko WZW można się zaszczepić, to pozostałymi rzeczami po prostu trzeba się nie zakazić. Postaram się.
Jesteśmy już po wieczornym spacerze i po kolacji. Znaczy tej psiej. Nasze kochane cielę przechodzi samą siebie.
Tak wyglada karma z jagnieciny: oprócz typowych regularnych ziarenek, są jeszcze inne, chyba suszone mięso.
A teraz niech mi ktoś wyjani JAK ona to robi? Przecież nie widzi co zgarnia na język! Więc jakim cudem potrafi tak bezbłędnie odfiltrować?
Rano przywitał nas lód. Na drodze, na chodniku, na samochodzie. Z szyby trzeba było go praktycznie skuwać. Niemal wszyscy dotarli do pracy spóźnieni. Ja też, choć jeśli miałabym być szczera, to głownie dlatego, że nie chciało mi się wstawać o właściwej porze. I w sumie miałam rację, bo czym później tym było cieplej i łatwiej.
Dziś dotarły moje odczynniki. Sama reakcja, którą mam przeprowadzić wygląda na papierze niewinnie i prosto, ale chemikalia już takie nie są. Dziś spędziłam sporo czasu na przygotowaniach, a juto muszę jeszcze zadzwonić i się dopytać czy niebezpieczne są tylko wdychane na sucho czy również działając z roztworem muszę nosić maskę. No cóż... Przyjemne to nie będzie. A to dopiero początek "zabawy". Później do chemii dojdą bakterie.
Generalnie w naszym labie bakteryjnym bywają tylko ci, którzy muszą. Reszta się tam nawet nie zbliża. Valeri kiedy miał coś robić po porstu wstawił tam komputer i działał zdalnie. No cóż. Mnie się ta sztuczka nie uda. Na szczęście na początku będę pracować z bakteriami, które można postawić i hodować na biurku, które nie zaszkodzą, choćby je ktoś zlizał z szalki. Dopiero później przyjdzie pora na "przyjemniaczki". O ile przeciwko WZW można się zaszczepić, to pozostałymi rzeczami po prostu trzeba się nie zakazić. Postaram się.
Jesteśmy już po wieczornym spacerze i po kolacji. Znaczy tej psiej. Nasze kochane cielę przechodzi samą siebie.
Tak wyglada karma z jagnieciny: oprócz typowych regularnych ziarenek, są jeszcze inne, chyba suszone mięso.
To własnie te nieregularne bywają akceptowane - jak wtedy po Mirtazapinie na pobudzenie apetytu.
Dziś ta właśnie sucha karma została dosypana do miski z mięchem i ryżem.
Efekt:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz