sobota, 2 maja 2015

Weekend.

Z tym weekendem to tak nie do końca. Kto ma ten ma, Joshua tylko jeden dzień, znaczy noc, wolnego, na szczęście ja mam dwa. Po noszeniu pudeł jeden to za mało, żeby się pozbierać. A i tak wyleciałam z labu ostatnio z zakazem rozpakowywania: pył w powietrzu po malowaniu i trochę kurzu spowodowały ostry protest moich oskrzeli. No to pracy fizycznej byłoby na tyle. 
Tymczasem w piątek nasz lab wyglądał niewiele lepiej niż w zeszłym tygodniu. Co nie znaczy, że nie została wykonana kupa pracy. 
Paul i Valeri poprawiają meble (a to Stoły do pracy, żeby było jak wygodnie nogi schować, a to lampy przy stołach i montują różne dziwne elementy elektroniczne, rury służące wentylacji... Generalnie mają mnóstwo zabawy. 
Pomiędzy nimi plątałyśmy się my z Kathy, reorganizując ustawienie stołów i szukając miejsca na lodówki i dodatkowe szafy. Jak na razie mamy pełen sukces, to co chciałyśmy jest upchnięte. 
Rozpakowywanie pudeł to inna bajka. Ostatecznie zaczęłam upychać po szafach znane mi elementy, oraz te nie znane, z jednym zastrzeżeniem: na szafkach nakleiłam przepisane z pudełek nazwy. Przynajmniej będzie łatwo znaleźć.  





Dziś - weekendowo - na obiad sushi. W tygodniu jakoś nie ma czasu. Pojechaliśmy po świeżą rybę. W chłodni były dwa kawałki łososia. Sfatygowane ale wg opisu świeże (czyli złowione wczoraj). Poprosiliśmy o jeden, a pan za ladą spojrzał i powiedział "chwileczkę, przyniosę więcej do wyboru". Po czym odkroił nam piękny kawałek z takiego właśnie rozpakowanego. Tak sobie pomyślałam, że przecież mógł sprzedać i cieszyć się że zeszło...


Zapomniałam wrzucić fotki z naszego podwórka wiosną (bo wszyscy mówią, że jest wiosna). Wygląda o wiele fajniej, niż kiedy się wprowadziłam. 




Dostałam dziś wiadomość od Jennie, że jest wyprzedaż telewizorów kineskopowych. Wszystkie mają jedną cenę... 50 centów. Faktycznie cena kusząca, ale chyba jednak się nie skusimy. Poczekamy na wyprowadzkę chińskich studentów. ;) 

Pojechaliśmy za to po filtry do wody. Jeden do pitnej, taki trochę bardziej wypasiony, bo ten obecny jednak nie wydala przy tym co płynie w kranie. Drugi - pod prysznic. Nie wiedziałam, że takie są, a bardzo, bardzo mi się ten pomysł podoba. (Dla niewtajemniczonych - woda jest tak twarda i ma tak dużo chloru, że nie da się spłukać z siebie mydła czy szamponu do włosów.) Filtry zakupione, niestety zapomnieliśmy taśmy teflonowej tak więc montowanie dopiero jutro. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz