Podanie prawie jak o wizę, z zarobkami, kredytami i całą resztą do wglądu. Jennie wyjaśniła mi, ze tu jest ciężko wyrzucić niepłacącego lokatora. (nie tak ciężko jak w Polsce) ale ok.
Właśnie wypełniam fragment, który mnie ubawił:
Na tle pytań 1 - 6 pytanie 7 o posiadanie zwierzaka ma jakiś... mało pozytywny wydźwięk.
Cały formularz ma pięć stron. Weryfikacja trwa do miesiąca. To akurat dobrze, dla nas czym później, tym lepiej.
Poza tym wymagane są dwie osoby do referencji. I dwa poprzednie miejsca zamieszkania. Nie chcę wprowadzać zamieszania, więc chyba dane własnego mieszkania w Polsce odpuścimy.
Korlat wciąż jeszcze się nie pochorowała, a to właśnie ten moment, kiedy jest nawrót po odstawieniu leków. Wiele bym dała, żeby wreszcie była zdrowa. Niedługo się dowiemy jak będzie: Czy mamy naprawdę przerąbane, czy też tutejsi weci są zaślepieni procedurami i nie potrafią myśleć samodzielnie i wyleczyć zwykłej infekcji. (Diagnozowało ją łącznie siedmiu, z czego czterech przez dłuższy czas).
Tymczasem pozycje sypianiowe naszego smoka powróciły do normy:
Kiedy zobaczyłam ją śpiącą w tej pozycji po raz pierwszy jakoś założyłam, że z tego wyrośnie. Jak widać, z pewnych rzeczy się nie wyrasta.
Ponieważ dieta jagnięca nie przynosiła żadnych pozytywnych efektów, ostatnio był indyk, a dziś dorwałam w sklepie uniwersyteckim wołowe serduszko. Znaczy pół. Tak na 3 lbs czyli porcyjka akurat trzydniowa. Ale się ucieszy. Ptaszki niezłe, ale dla niej nie ma jak krówka.
UPDATE: (jest 9 pm) Korlat jednak zaczyna chorować.
Czujemy się całkowicie bezradni.
Przechodzimy na dietę: Pies może nie jeść przez jakiś tydzień... Mam nadzieję, że wcześniej chwyci się jedzenia, które jej tak bardzo nie smakuje. Zaczynamy od dziś.
No i umawiamy się w szpitalu na kolejne badanie. Pewnie dopiero na połowę lipca, ale niech termin na nas czeka...
A tu jeszcze jedna ciekawostka: jasne i ciemne pranie? Nie ma sprawy, pralek pod dostatkiem, można zrobić na raz. Tylko trzeba zgromadzić troszkę monet ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz