piątek, 26 czerwca 2015

Ubezpieczenie zdrowotne - nowe odkrycie, ciągle pada (hura!), fishing - z obrazkami

Najpierw będzie o ubezpieczeniu. 
Wyszło tak, że musiałam iść na rehabilitację. Niestety za tą ubezpieczyciel zapłaci mi dopiero kiedy sama poniosę przewidziane w umowie koszty leczenia czyli banalne 1000$. 
Niby na jedną osobę jest 500, ale rodzina ma już 1000 i nie ważne, że tylko jedno jest w jakikolwiek sposób leczone. 
Tak czy inaczej, jak już tego tysiaka wydam, to będą ze mnie zdzierać już tylko 25% kosztów rehabilitacji. 
Pierwsza wizyta niestety jest najdroższa i niestety nic nie daje... no, może poza tym, że boli bardziej. Ale to akurat nie jest takie bardzo dziwne. 
A co mnie zaskoczyło? Ano to, że dowiedziałam się jedynie jaki będzie przybliżony koszt terapii. Mimo, że wszyscy wiemy, że będę za nią płacić z własnej kieszeni, nie dostałam rachunku, tylko pójdzie on do mojego ubezpieczyciela. Ubezpieczyciel będzie negocjować wartość rachunku w moim imieniu, a dopiero później poprosi mnie o zwrot kasy. No cóż, nie spodziewałam się tego. Wada jest taka, że póki co nie dowiem się ile płacę, a na kilka jeszcze zabiegów pójść muszę. 

Poprawiła się pogoda. 
Od kilku dni jest chłodniej. Środa rano (ale tylko rano) była wręcz cudowna. Idealne 20C, brak koszmarnej wilgoci w powietrzu. Niestety po południu było już gorąco. Wczoraj rano padało, było ciut duszno ale ogólnie nieźle. W południe poszliśmy na lunch. Nie dość, że było gorąco, to dostałam wysypki od słońca. A dziś pada! Cały dzień i jeszcze chwilę to potrwa. 
Joshua pojechał do pracy samochodem. Nie, nie chodzi o to, że traktuje go jak parasol. Chodzi o to, że traktuje go jak kajak. W takim deszczu ścieżka do Walmarta robi się wielkim błotnym bajorem. Nawet jeśli uda się przejść, to nie da się nigdzie dalej pójść w tak zabłoconych butach. 
Od jutra słońce i chmury na zmianę, ale temperatury znośne. Ciekawe jak długo... Na zachodzie gdzie jest stream biegnie bardziej od północy, już mają powyżej 100F (36C) Nie chcę nawet myśleć, że tu też tak będzie. A wszyscy mówią, że będzie. 
Tymczasem w alarmach pogodowych piszą tylko o powodziach i podtopieniach. 

Miały być obrazki, więc bardzo proszę:

Rybki przed wyłowieniem



Rybki po wyłowieniu:




Przecier z rybek




Filtrowanie przecieru z rybek.



Jak widać do tego etapu nei ma żadnej wyrafinowanej techologii. A dalej są już tylko kropki na ekranie i wykresy. 
Dzisiejsza dostawa była słabo żywotna. W niektórych próbkach ledwo cokolwiek się poruszało a znalezienie 100 żywych rybek było straszną mordęgą. 


Na koniec: nie dzisiejsze, ale za to lepsze, niż amerykańskie:


Dobranoc. 
To znaczy dzień dobry ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz