W końcu dowiedziałam się o co chodzi z rybami.
Otóż tutaj odpady organiczne rozkładają się w dużej mierze w zbiornikach wodnych. I do lepszego ich "recyklingu" bardzo przydają się rybki pewnego konkretnego gatunku, które wyjadając resztki oczyszczają dno. Wszystko jest super, ale rybki nie są naturalnym składnikiem ekosystemu. Są wprowadzone sztucznie a przy obfitości pożywienia w krótkim czasie mogłyby się szaleńczo namnożyć. Dlatego właśnie rybki muszą być bezpłodne.
Nie wiem jak wygląda to od strony technicznej, ale modyfikacja rybek polega na tym, że zamiast po dwa, mają po trzy chromosomy każdego rodzaju.
Normalny podział takich komórek i wzrost rybek jest możliwy. Ale wytworzenie gamet - nie. No bo jak podzielić 3n chromosomów na pół, kiedy do podziału wymagane jest utworzenie par pomiędzy analogicznymi chromosomami?
I tu właśnie wkraczamy do akcji my. Sprawdzamy ile chromosomów mają rybie komórki.
Z otrzymanych próbek wyławiamy po 100 rybek, które na tym etapie rozwoju mają wielkość rzęsy. W dość brutalnej (ale szybkiej i prawdopodobnie całkowicie bezbolesnej) procedurze ubijamy je i rozdzielamy na pojedyncze komórki. (No dobra, ja rybek nie ubijałam, ja miałam problem nawet z muszką owocową, więc nie ma co oczekiwać, że zmiażdżę rybkę).
Pojedyncze komórki badamy w cytometrze, uzyskując wyniki dla tysięcy komórek w bardzo krótkim czasie.
Tym razem próbki były dobre, większość rybek była triploidalna, można ja wypuszczać na wolność.
Swoją drogą nie wiedziałam, że takie ryby są w stanie się rozwinąć i przetrwać. U człowieka taka zmiana nie jest możliwa, ale rośliny świetnie sobie z nią radzą. Potrafią mieć po 4, a nawet 6 zestawów chromosomów i wszystko hula. Niekiedy nawet zyskują przewagę nad normalnymi - diploidalnymi - odmianami. Ta z resztą cecha umożliwia niekiedy krzyżowanie różnych gatunków roślin i uzyskanie ich płodnego potomstwa. No bo niechby roślinki miały po 8 i 10 chromosomów. Ich gamety - 4 i 5. Krzyżówka - o dziwo może powstać - miałaby 9 chromosomów i w dodatku różnych. Podział redukcyjny do wytworzenia gamety byłby niemożliwy, nie miałaby więc szans na potomstwo. Ale wystarczy, że przypadkiem, na skutek jakiegoś błędu chromosomy się zduplikują (Takie rzeczy czasem się roślinom po prostu zdarzają) i roślinka ma piękny zestaw 18 chromosomów, po 9 każdego rodzaju. Bardzo proszę, już mogłaby się rozmnażać. Takie naturalne GMO bez ulotki informacyjnej.
U człowieka nawet jeden dodatkowy chromosom to już problem. Tylko trzy z 23 chromosomów mogą w ogóle wystąpić w nadmiarze i nie zatrzymać rozwoju na bardzo wczesnym etapie ciąży. Najlepiej znanym przykładem takiego zaburzenia jest zespół Downa. Pozostałe dwa mają znacznie ostrzejszy przebieg i żywo urodzone dzieci nie przeżywają na tyle długo, by można było zobaczyć je w osiedlowej piaskownicy.
Co ciekawe wystarczy, że zaledwie kawałek takiego chromosomu "doklei się" i zaledwie część genów zostanie zwiększona a już pojawiają się zaburzenia. Ot, nasze mechanizmy regulacyjne są ciut bardziej skomplikowane, niż te rybek, o roślinach nie wspominając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz