piątek, 19 czerwca 2015

Pierwsza przespana noc w tym tygodniu, Labowej przeprowadzki ciąg dalszy, Ochłodzenie

Cały tydzień był ciężki. Korlat nei dawała spać. Była zdenerwowana, chciała naszej pomocy, ale nie wiedzieliśmy co jest grane. Olśniło mnie w środę: Wróciło zapalenie mięśni. Prawdopodobnie od wskakiwania na nasze łóżko. Leczymy mięśnie po raz drugi, na razie pies znów chodzi naćpany. 

Za to wczoraj ja miałam okazję dać lekki wycisk swoim mięśniom. Pojechałyśmy z Kathy i Jennie wywieźć meble ze starego labu. Załadowałyśmy szafkami całą ciężarówkę. No dobra, może dałoby się lepiej to upchnąć, ale tak na luźno wyszła nam cała. Taka: 



Najbardziej niesamowite jest jednak to, że Jennie nią pojechała. Wychodzi na to, że żeby zawodowo prowadzić tego typu samochód potrzebne jest specjalne prawko. Ale jeśli po prostu chcesz wypożyczyć ciężarówkę, żeby coś przewieźć, wystarczy zwykłe "B". Niby drogi są tu naprawdę szerokie, ale jakoś chyba sama bym się nie odważyła. 

Samo wynoszenie mebli i użycie służącego do tego sprzętu było dość kreatywne:




Ogólnie rzecz biorąc odwaliłysmy kawał roboty. Niektóre z tych rzeczy były naprawdę ciężkie, z nimi poszło mniej więcej tak jak tutaj. (Wybaczcie, ale analogia była tak oczywista, że nie mogłam się powstrzymać i nie przypomnieć). 




Dziś jest piątek więc znów łowiłyśmy rybki. Tym razem tylko 10 próbek (poprzednio było 17) więc poszło dość sprawnie.
Niestety nie dotarły zamówione przeze mnie przeciwciała, więc zamiast robić świecące beadsy, wkuwałam mikrobiologię. Nadal nie wiem co ludzie w tym widzą. To jest tak samo nudne jak botanika.

Ochłodziło się. Jest przyjemne 26-28 stopni. I nawet powietrza w wiszącej w atmosferze parze wodnej jest jakby więcej.  Za to opady potrafią być bardzo silne. Wczoraj padało poziomo, więc wychodząc z pracy postanowiłam zabezpieczyć swoją torbę na laptopa, żeby mi w niej nie utonął:


Pomysł się sprawdził. Ja sama do samochodu weszłam mokra prawie jak spod prysznica. 













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz