Na przyszły tydzień zaplanowany mam wyjazd do Indianapolis do laboratorium jednej z firm, żeby ukraść trochę ich technologii.
To taki slangowy żargon. Ogólnie chodzi o to, że nie powiedzą mi jak sami robią cokolwiek, ale może podpowiedzą mi co powinnam zmienić, żeby próbki zachowywały się jak należy.
Dziś udało się osiągnąć nieznaczny postęp, ale w takim tempie zanim rozgryzę co trzeba trochę potrwa. A może nie rozgryzę nigdy. Tu chodzi specyficzną wiedzę.
Przypomniał mi się Shohei mieszający odczynniki by wyhodować kryształy szczawianu wapnia. Dodał po kolei, jak na liście. W połowie wypadł mu osad, ale on się tym nie przejął, chciał robić dalej. Skąd inżynier miał wiedzieć, że jego kryształy są teraz w proszku, zawieszone w cieczy, już się nie rozpuszczą, ani nie zmienią swojej formy?
Przydała się moja chemia, przydała się technologia produkcji leku z farmacji. Wszystko do zrobienia w 20 minut, ale trzeba było wiedzieć jak.
Pewnie i w tym przypadku tak będzie.
To taki slangowy żargon. Ogólnie chodzi o to, że nie powiedzą mi jak sami robią cokolwiek, ale może podpowiedzą mi co powinnam zmienić, żeby próbki zachowywały się jak należy.
Dziś udało się osiągnąć nieznaczny postęp, ale w takim tempie zanim rozgryzę co trzeba trochę potrwa. A może nie rozgryzę nigdy. Tu chodzi specyficzną wiedzę.
Przypomniał mi się Shohei mieszający odczynniki by wyhodować kryształy szczawianu wapnia. Dodał po kolei, jak na liście. W połowie wypadł mu osad, ale on się tym nie przejął, chciał robić dalej. Skąd inżynier miał wiedzieć, że jego kryształy są teraz w proszku, zawieszone w cieczy, już się nie rozpuszczą, ani nie zmienią swojej formy?
Przydała się moja chemia, przydała się technologia produkcji leku z farmacji. Wszystko do zrobienia w 20 minut, ale trzeba było wiedzieć jak.
Pewnie i w tym przypadku tak będzie.
W weekend w Lafayette jest jakaś impreza z samochodami w tle. Może się wybierzemy. Niestety zapowiadają też upał i burze. No dobra, z tym upałem to przesadziłam, w Polsce jest teraz cieplej. Ale przy naszej wilgotności 32C to piekło.
Za to w czwartek jest koncert mojego ulubionego zespołu w Cincinnati. Bardzo poważne rozważam wyjazd. Miałam okazję raz słuchać chłopaków na żywo w Krakowie i było super. Teraz - mieszkając w USA będzie więcej okazji. A ceny biletów! W Polsce około 100 zł, tu $20. Bajka. Póki co czekam tylko czy ktoś z postdoców będzie zainteresowany. Jednak przejazd trochę trwa, zawsze raźniej (i mniej sennie) byłoby w grupie.
Za to w czwartek jest koncert mojego ulubionego zespołu w Cincinnati. Bardzo poważne rozważam wyjazd. Miałam okazję raz słuchać chłopaków na żywo w Krakowie i było super. Teraz - mieszkając w USA będzie więcej okazji. A ceny biletów! W Polsce około 100 zł, tu $20. Bajka. Póki co czekam tylko czy ktoś z postdoców będzie zainteresowany. Jednak przejazd trochę trwa, zawsze raźniej (i mniej sennie) byłoby w grupie.
Maybe jest kocim ideałem. Z całym spokojem przy kontaktach z Korlat, ze swoją uległością i przymilaniem się do nas. Gdyby nie jej nocne wycieczki byłaby kocim aniołem. Niestety Maybe łazi. Generalnie nam to nie przeszkadza do momentu, kiedy przyjdzie okazać nam swoje uczucia. A że nie ma przy tym wielkiego wyczucia, to i nas depcze. Jedynie ostatniej nocy (zadziwiająco) nie zostałam podeptana. To akurat zasługa psa: Zwyczajnie zablokowała swoją obecnością kocią drogę na łóżko. Tak więc mamy odpowiedź na pytanie "jak to zrobić, żeby kot nas nie budził łażąc po nas: Potrzebny jest płot pod napięciem albo Korlat.
Oczywiście coś za coś. W dzień biedna, zmęczona Maybe odpoczywa po aktywnej nocy. Gdzie? W swojej łazience, to też oczywiste. A dokładniej?
Maybe upodobała sobie legowisko, które dała nam Jennie. Jej własna kotka omijała je szerokim łukiem, zaś Maybe...
No cóż. Maybe ma własną koncepcję jego zastosowania. Niech i tak będzie.
Interesująca da naszej kotki okazała się również psia miska. To akurat mnie nie dziwi. Gotowany indyk pewnie pachnie lepiej niż sucha karma. Na szczęście mały potwór szybko załapał, ze to nie dla niej. Kiedy jesteśmy w kuchni nawet nie próbuje zbliżać się do miski. Jak jest w nocy? Bez zostawienia kamery raczej się nie dowiemy.
Pozytywem jest to, że owe kocie zainteresowanie okazało się mieć pozytywny wpływ na Korlat. Miska czeka do północy, bo jakoś nie podchodzi. Ale kiedy w jej okolicy pojawia się Maybe, piesa przypomina sobie o zaległej kolacji. I dobrze, bo inaczej prawie nie je.
Korlat po długiej chorobie jest w nie najlepszej formie. Ponadto brak ruchu niekorzystnie odbija się na jej zachowaniu, a mięśnie nie bardzo zdrowieją, dlatego zrobiliśmy rozeznanie i... Nasz pies chodzi na rehabilitację. A co :) Mamy nawet zestaw ćwiczeń do domu. (To już przegięcie).
Generalnie z bieżni wodnej piesa wraca zmęczona, ale chyba jej stan się nie pogarsza. I tego nam trzeba!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz