Zgadnijcie, co robią Chińczycy na wybiegu dla psów? Bo z różnic kulturowych, które ostatnio zdefiniowałem, jest jedna że tak powiem zawodowa: na zakupach. Otóż w sklepie każda większa niż jednoosobowa ekipa Chińczyków ma Wielkiego Wodza. Wielki Wódz realizuje poszukiwania i dokonuje wyborów. Wielki Wódz zadaje pytania obsłudze. Za nim prowadzony jest wózek z zakupami, które Wielki Wódz podaje dalej (do wózka wkłada kto inny, w ostateczności prowadzący wózek). Cała zakupowa ekipa podąża za Wielkim Wodzem, i nawet jeśli znadzie poszukiwany przez Wodza produkt, to nie śmie go zapakować - jedynie wskazuje, by ten mógł dokonać wyboru. Przy dwóch osobach nie jest cała ta zabawa tak widoczna, ale przy grupie pięcioosobowej można paść ze śmiechu.
Tak wygląda moja złota jesień. Dziś (3 listopada) na popołudniowy spacer z Korlat wyszedłem wprawdzie w sandałach i długich portkach , ale można było - nawet należałoby - krótkich. Tylko rano jest chłodno, czasami zimno - wieczory jeszcze są dość ciepłe, żeby koszula była aż nadto wystarczająca. Szerokość (po poprawce Szepta) geograficzna Madrytu, fajnie.
Reszta tego, co widać, to moje zajęcia. Drugi tydzień siedzę jak osioł, wolne od pracy dni od wczesnego rana do północy, kiedy upływają mi kolejne terminy na zaliczenia zadań i testów. Poniedziałek i czwartek zasadniczy program z księgowości, w niedzielę dwa jednocześnie - Excel i płace. A mówili, że wystarczy kilka godzin nauki na każdy kurs... To była chyba wersja demo.
Takie będą dwa miesiące, potem przerwa i drugi semestr. Może jakoś dam radę.
A co do Chińczyków, to właśnie mijaliśmy z psem radosną rodzinkę, na ogrodzonym wybiegu psim (kilkaset stóp kwadratowych) bawiącą się i grającą w piłkę z dzieciakami. Biorąc pod uwagę fakt, że przy bramce jest wieszak z woreczkami na psie odchody i kosz z tym samym przeznaczeniem (co można dodatkowo zweryfikować po zawartości iż używany), to nie wiem czy śmiać się, czy płakać nad głupotą ludzi.
Edit
W nagrodę dla uważnego czytelnika - pamiątka z Buffalo, NY:
Edit
W nagrodę dla uważnego czytelnika - pamiątka z Buffalo, NY:


Nie ma wysokości geograficznej. Jest szerokość i długość. W tym wypadku szerokość :)
OdpowiedzUsuńUważny czytelnik dziękuje. :)
OdpowiedzUsuń