Najpierw o niedzielnej wyprawie na lotnisko:
Wyjechałam zgodnie z planem. Jeszcze nie dojechałam po Carmen, kiedy ta przysłała SMSa, że Paul pyta czy już dojeżdżamy na lotnisko, i że twierdzi, ze Dr Stanekr ląduje o 5. Mając nadzieję, że stan przedzawałowy nie przejdzie w pełnoobjawowy zawał, sprawdziłam maila z kopią biletów. No tak... Lądowanie o 5:54. To prawie jak 5.
Wyjechałam zgodnie z planem. Jeszcze nie dojechałam po Carmen, kiedy ta przysłała SMSa, że Paul pyta czy już dojeżdżamy na lotnisko, i że twierdzi, ze Dr Stanekr ląduje o 5. Mając nadzieję, że stan przedzawałowy nie przejdzie w pełnoobjawowy zawał, sprawdziłam maila z kopią biletów. No tak... Lądowanie o 5:54. To prawie jak 5.
Zabrałam Carmen i ruszyłyśmy do Inianapolis. Po drodze zorientowałam się, że kończy się nam paliwo. Jakoś po wcześniejszej serii tankowań (i Toyoty i Mini - chyba 3 razy w ciągu 5 dni) nie sprawdziłam. Na szczęście paliwa nam nie brakło, dojechałyśmy do stacji benzynowej, ale straciłyśmy trochę czasu. Okazało się to istotne, gdyż... Samolot wylądował 20 minut przed czasem. No bez jaj! Na locie trwającym godzinę z kawałkiem?
Wszyscy zabrali już swoje bagaże i sobie poszli. Po dr. Stankerze ani śladu. Nie odpisał na wczesniejsze SMSy, nie odbiera telefonu... Z pomocą przyszła nam miła pani z obsługi, która nadała stosowny komunikat. Nastała chwila nerwowego napięcia... Po czym inna miła pani nadała kolejny komunikat - tym razem dla nas - gdzie możemy znaleźć naszego gościa. No nic, na początek wtopa, ale nie tragiczna.
Nasz gość okazał się bardzo sympatyczny. Z lotniska zabrałyśmy go na późny obiad i piwo do knajpy w której już od dłuższego czasu siedzieli nasi profesorowie i inni goście z USDA. Oczywiście od razu zostałyśmy zaproszone do stołu, zupełnie nie było bariery wieku, doświadczenia, czy pozycji w hierarchii. Godzinę później odwieźliśmy naszego gościa do hotelu.
Następnego dnia ruszyły wykłady. Co było ciekawego?
1. Dowiedziałam się do czego można wykorzystać telefon komórkowy (na prezentowane pomysły raczej bym nie wpadła, ale mi się podobały).
2. Dowiedziałam się jak szkodliwe może być jedzenie. (Konferencja dotyczyła bakterii i toksyn w pożywieniu, więc nic dziwnego, ale jednak dane robiły wrażenie.
Najgorszym zagrożeniem pod kątem bakteriologicznym jest jak się okazuje jedzenie przygotowywane w sklepach: sałatki, potrawy mięsne i tym podobne. A najgorszymi pod kątem ilości zachorowań miesiącami są czerwiec, listopad i grudzień.) - dane dotyczące USA, w Polsce może być inaczej.
Najgorszym zagrożeniem pod kątem bakteriologicznym jest jak się okazuje jedzenie przygotowywane w sklepach: sałatki, potrawy mięsne i tym podobne. A najgorszymi pod kątem ilości zachorowań miesiącami są czerwiec, listopad i grudzień.) - dane dotyczące USA, w Polsce może być inaczej.
3. Wszystko inne, czyli mnóstwo nowych technologii, którymi nie będę jednak Was zanudzać.
Wczoraj konferencja dobiegła końca. Z mojej strony nie było źle: Wyrobiłam się z posterem, moja część wykładu wyszła dobrze. Czego można chcieć więcej?
Po konferencji zabraliśmy naszego gościa na obiad. Paul powiedział "Zapłać kartą, ja ci oddam pieniądze. Zabierz męża, weźcie wino, niech nie będzie tanio".
Męża zabrałam, wina nie zamówiliśmy, bo i po co, skoro gość honorowy nie miał na nie ochoty. Za to na koniec dobiliśmy się deserem. A przy okazji: uczuliłam się na skorupiaki. Moje ulubione Pad Med Mamuang przestało być jadalne. Mam nadzieję, że to tylko przez sos...
Tak czy inaczej spędziliśmy w Thai Essence prawie 3h. Było naprawdę super.
Tak czy inaczej spędziliśmy w Thai Essence prawie 3h. Było naprawdę super.
Dziś zostało mi jeszcze odwieźć naszego gościa do Indianapolis na samolot. Po drodze porozmawiamy o projekcie i ustalimy szczegóły mojej wizyty u niego w labie. Mam nadzieję, że nie dojdzie do niej wcześniej niż za 3 tygodnie, nie chcę zostawiać Przemka z Korlackimi zastrzykami, ale z drugiej strony nie chcę za długo czekać, bo może mi ona bardzo pomóc. Już teraz - po kilku rozmowach - mam nowe spojrzenie na moją poztytwnie fałszywą kontrolę negatywną.
Kiedy dotarliśmy na lotnisko okazało się, że lot został odwołany. Kolejny był 3 h później, ale na to już nic nie mogłam poradzić. Pożegnałam pana doktora i wróciłam do Wets Lafayette.
Przy okazji: wiecie dlaczego nie znoszę chevroletów?
Właśnie dlatego:
Kiedy dotarliśmy na lotnisko okazało się, że lot został odwołany. Kolejny był 3 h później, ale na to już nic nie mogłam poradzić. Pożegnałam pana doktora i wróciłam do Wets Lafayette.
Przy okazji: wiecie dlaczego nie znoszę chevroletów?
Właśnie dlatego:
Ohydny, plastik, nijakie wnętrze, to coś nic sobą nie reprezentuje. Do tego dźwignia zmiany biegów przy kierownicy wyglądała jakby miała się złamać od byle mocniejszego pociągnięcia.
Takie coś - na uniwersyteckich blachach dostałam na tę wycieczkę.
Po powrocie nie miałam siły pracować. Pojechałam oglądać mieszkania. Jedno, które wcześniej podobało się Joshule i jedno niedawno znalezione. Wygląda na to, że podjęliśmy decyzję. Przeprowadzamy się do Lafayette.
Fajnie :)
OdpowiedzUsuńPodrzućcie zdjecia nowego domu/mieskzania/flatpartamentu ;)