czwartek, 5 listopada 2015

El Niño

Ciepło. Nadzwyczajnie ciepło nawet jak na tutejszy listopadowy standard. Wczoraj smażyłam się w długich spodniach, dziś w nocy spacerowałam w krótkich spodenkach.
To fotka z nocy (tuż przed 22). obok miała być Korlat ale sobie poszła..




Oprócz ciepła z południa idzie do nas wilgoć. Na razie (22:30)  mamy 18C i lekki deszcz. W nocy mogą być burze, a na weather.com straszą, że w wielu miejscach mogą wystąpić tornada. Nas na szczęście nawet tornado watch nie obejmuje póki co. Zobaczymy co będzie dalej. Po dzisiejszych opadach ma się trochę ochłodzić. Może to i lepiej, bo wieczorem zaskoczyła mnie włączająca się klimatyzacja. To już lekkie przegięcie. 
Mój zegar biologiczny w końcu pogodził się z anomaliami. W lipcu czułam, że po takim czasie wysokich temperatur (już w kwietniu bywało upalnie) powinno się już ochładzać. W sierpniu miałam wrażenie, że coś jest z pogodą bardzo nie tak. A później wylądowaliśmy w Nevadzie i mój wewnętrzny zegar okołoroczny zwyczajnie się poddał i niczego już mi nie narzuca. 

Z pewnym niepokojem czytam o smogu w Krakowie i naprawdę cieszę się, że mnie tam nie ma... 
(W tym miejscu pozostaje przypomnieć o maskach przeciwpyłowych. Może wygląda to głupio, ale robi ogromną różnicę.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz