czwartek, 10 września 2015

Good bye... Arizona

Dwa kolejne dni spędziliśmy w Wielkim Kanionie. Przed przyjazdem znaleźliśmy informację, ze wystarczy objechać samochodem punkty widokowe... No cóż. Naszym zdaniem to za mało. Ze względu na temperatury (na dole jest o 10 C cieplej niż na górze, a na górze jest powyżej 30 C) nie zeszliśmy na sam dół, ale na punkt widokowy juz tak. I powiem szczerze - objazdowe punkty widokowe mogą się schować. Właściwie to mogą się schować nawet w porównaniu z punktami, do których da się jedynie dojść, albo dojechać parkowym autobusem. Widoki są o niebo lepsze. 

Droga w dół:




Widoki z punktu widokowego 30 min w dół od krawędzi - Ooch, Ach Point.




Widoki na nas na Ooch Ach point




A to już wodok z jednego z punktów na górze, na który doszliśmy na własnych nogach - zachód słońca w kanionie. Powiem szczerze - najlepsza pora na jego podziwianie. 



Jutro czeka nas najdłuższy przejazd. Około 9 h do Sequoia Nationala Park, gdzie chcemy zahaczyć po drodze do Yosemite. Tak więc opuszczamy Arizonę i udajemy się do Californi. 





1 komentarz:

  1. Wspaniałe widoki nawet na zdjęciach....przeżycie na całe życie

    OdpowiedzUsuń