Piszę jeszcze raz, bo jakimś cudem skasowałam posta.
Do Grand Lake dojechaliśmy późno. Kierowaliśmy się wskazówkami właścicielki domku: Po prawej grill, później po lewej Yoga studio i tam trzeba skręcić w lewo. Jeździliśmy tam i z powrotem trzy razy, dwa razy dzwoniąc i dopytując dokładniej. No cóż. Szyld z grillem był doskonale widoczny, ale za dnia. Tak samo nieszczęsne "yoga studio".
Następnego dnia było już tak:
Na początek wybraliśmy się na rozeznanie. Visitor Center, mapki, informacje. Zatrzymaliśmy się na najwyższym punkcie widokowym do którego da się dojechać samochodem: Alpine point.
Do Grand Lake dojechaliśmy późno. Kierowaliśmy się wskazówkami właścicielki domku: Po prawej grill, później po lewej Yoga studio i tam trzeba skręcić w lewo. Jeździliśmy tam i z powrotem trzy razy, dwa razy dzwoniąc i dopytując dokładniej. No cóż. Szyld z grillem był doskonale widoczny, ale za dnia. Tak samo nieszczęsne "yoga studio".
Następnego dnia było już tak:
Na początek wybraliśmy się na rozeznanie. Visitor Center, mapki, informacje. Zatrzymaliśmy się na najwyższym punkcie widokowym do którego da się dojechać samochodem: Alpine point.
Właścicielka domku podpowiedziała nam gdzie można zabierać Korlat na dłuższe spacery - niestety w parku poza parkingami i punktami widokowymi nie wolno wprowadzać psów.
Ta cholerna figurka (mimo, że już wiedziałam, że jest gdzieś w plątaninie ścieżek) naprawdę mnie za którymś razem przestraszyła. Ale trzeba przyznać, że okolica naprawdę była urokliwa.
W ciągu kilku kolejnych dni zobaczyliśmy naprawdę piękne miejsca.
W tym lokalny odpowiednik Morskiego Oka, tu nazywany Bear Lake.
Robiłam za naczelnego fotografa, ale naprawdę dobrze się przy tym bawiłam:
Ostatniego dnia wybralismy się we trójkę na pieszą wycieczkę. Łącznie 7 mil, ale za to w szybkim tempie, żeby nie zmuszać mamy Przemka do zbyt długiego czekania. Dawno nie miałam dość spaceru. Ale ten wszystkim nam trochę dał w kość.
Po południu trochę się zachmurzyło więc pojechaliśmy na wycieczkę, na której frajdą była jazda a nie przystanki.
Na górze temperatura spadła do zera stopni, zaczął sypać śnieg.
Rankiem śnieg przywitał nas również niżej, w Grand Lake.
Ale jak było dalej to już osobna historia




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz