"Dla właścicieli nowych firm, podatek dla samozatrudnionych może się okazać nieprzyjemną i kosztowną niespodzianką, jeśli nie byli świadomi jego istnienia." Zdanie z podręcznika o podatku dochodowym (od osób fizycznych). Takie rzeczy tylko po tej stronie kałuży.
Od trzech tygodni nie miałem kiedy zająć się dopisaniem całej reszty, do jednego zdania wyciągniętego z podręcznika do podatku dochodowego w trakcie nauki. Teraz robię powtórkę do egzaminu z kilku rozdziałów, to będzie kilka zdań więcej. Trzymajcie się krzeseł, otwórzcie wieczorowe piwo - będzie jazda bez trzymanki.
Podatek dochodowy od osób fizycznych istnieje w USA od... 1913 roku, wówczas podstawowe stawka wynosiła 1%. Wcześniej zdarzało im się takowe nakładać, ale jak obywatele odmawiali płacenia, wskazując na brak zgodności z konstytucją. I jeszcze czasami wygrywali w sądach.
Podstawowy formularz rocznego podatku ma jedną stronę, z tego ca. 1/4 to dane osobowe i adresowe, a dolna prawie 1/3 to podpisy, oświadczenia, itp. Wyliczenie podatku to zaledwie kilka linijek. Formularz stosuje się w przypadku szczególnym czyli kiedy podatnik ma prostą sytuację zarobkową i nie korzysta z (rozbuchanego) systemu odpisów podatkowych - poza wpisaniem kwot wolnych od podatku. Ten sam jest dla małżeństw rozliczających się wspólnie. A propos kwoty wolnej: dla obywatela kraju wynosi ona rocznie $6300 + $4000, tyle samo dla pracującego współmałżonka, kolejne $4000 dla każdej osoby zależnej finansowo (czyli np. dzieci, ale lista jest znacznie obszerniejsza). Sporo, patrząc na najniższe i średnie tutejsze zarobki. Podstawowa stawka podatkowa obecnie - 10%.
A, prawo podatkowe wyraźnie mówi, że dochody z działalności nielegalnej oczywiście również podlegają opodatkowaniu. To tak, jakby ktoś się dziwił, dlaczego Al Capone poszedł siedzieć za podatki, a nie za strzelanie (w tym skuteczne) do ludzi.
Przy okazji ciekawostka: odkąd kongres nakazał wpisywanie SSN (numeru ubezpieczenia społecznego, na który tu się też płaci podatki - coś jak skrzyżowanie naszego NIP z Peselem) osób zależnych, na które się odpisuje ulgę podatkową, z zeznań podatkowych "wyparowało" 7 milionów odpisów. Jak widać nie tylko Polak potrafi.
Podobny numer robią tu sobie z alimentami, które odpisuje sobie płatnik, a powinien dopisać otrzymujący. Za 2010 rok rozbieżności wyniosły $2.3 miliarda, z 568 000 płatników dla 47% brakło wpisu drugiej strony.
Z drugiej strony IRS (czyli tutejsza skarbówka) szacuje na blisko miliard $ odpisy przysługujące obywatelom, z których ci nie korzystają. To akurat jest dowód na to, że stosunkowo niskie podatki i mało restrykcyjne do nich podejście (co nie znaczy, że lekceważące - przypominam, że tu za przestępstwa podatkowe idzie się siedzieć) powoduje zjawisko nadpłacania podatków. Podobne zjawisko acz o odmiennej genezie znamy z kraju, gdzie podatnik (zwłaszcza przedsiębiorca) boi się cokolwiek odpisać, żeby nie trafić pod but skarbówki...
Prowadzenie działalności gospodarczej na podstawowym, prostym poziomie usług lub handlu jest opodatkowane wg. przychodu, włącznie z płatnościami na ubezpieczenia społeczne. Czyli to, co jest zyskiem/ stratą i kością niezgody pomiędzy bogatymi i biednymi w Polsce. Tu wpisuje się w zeznanie podatkowe ile się zarobiło po odjęciu kosztów i od tego płaci wszystko; nie jakoś bardzo mało, bo samego "Obamacare" jest kilkanaście procent. Za to nie ma problemu z niskim dochodem i obowiązkiem zapłaty haraczu do ZUS-u, nie ma też takeigo prostego zysku w postaci stałej kwoty minimalnej z prowadzenia działalności zamiast pracy na etacie.
Rozliczenie roczne podatku dochodowego od takiej działalności to dwie strony druczku czyli kartka załączana do podstawowego zeznania. Inne papierki - kwartalnie. Jakby luźniej.
Z bardziej zaskakujących ciekawostek: stratę z tytułu działalności gospodarczej można odliczać w ciężar kosztów przez 20 lat do przodu. I dwa... do tyłu. To tak dla wyrównania szans (i płaconych podatków) z osobami zarabiającymi zawsze tyle samo na etatach, żeby biedni przedsiębiorczy ludzie z dużymi fluktuacjami dochodów nie płacili za wysokich podatków. Przy tej okazji z poprzedniego kursu (kiedy nie męczyłem Was pisaniem o podatkach): nowy samochód amortyzuje się tu w 5 lat, a nie 10. Żeby było jeszcze ciekawiej, IRS zaleca metodę przyspieszonej amortyzacji, z największymi odpisami na początku okresu. W końcu zadaniem firmy jest zarabiać, a płacenie podatków jest kwestią drugorzędną. Tak jakby.
I porównanie sprzed 2 lat: 2.4% najbogatszych (powyżej $250000 dochodu) zapłaciło ponad 48% podatków od osób indywidualnych w kraju; ponad 63% osób o dochodach do $50000 zapłaciło łącznie 6.2% kwoty zebranej przez IRS z tego tytułu. Porównania z krajem nie będzie, bo mamy tylko jeden próg podatkowy i z informacji, że podatnicy spod niego zapłacili 77% PIT nic nie wynika (w jednym worku są prawie wszyscy, próg przekracza 1.9% płatników).
Nietypowe dla nas odpisy podatkowe przysługują m.in. na: koszty przeprowadzki, szukania pracy, obowiązkowe kształcenie zawodowe, całe mnóstwo celów medycznych - w tym wszystkie leki na receptę, ale też leczenie prowadzone przez "Native American medicine man" czyli... szamana, kwoty podaków zapłaconych lokalnie, odsetek od kredytów hipotecznych, w tym pożyczek hipotecznych (sic!), straty nadzwyczajne w tym np. kradzieże naszej własności.
W stratach nadzwyczajnych zaś w przypadku klęski żywiołowej można odpisać sobie podatek za rok... poprzedni i zwrócić się o natychmiastową wypłatę takiej "nadpłaty podatku" do rządu. W końcu pieniądze na odbudowę potrzebne są ludziom po katastrofie, a nie za rok, więc zdaje się to boleśnie logiczne.
Dość na dziś. Posta nie skasuję, bo mnie niektóre jego części bawią.
Pozdrawiamy naukowo z Korlat, która się nie wiedzieć czemu dziwiła.
Od trzech tygodni nie miałem kiedy zająć się dopisaniem całej reszty, do jednego zdania wyciągniętego z podręcznika do podatku dochodowego w trakcie nauki. Teraz robię powtórkę do egzaminu z kilku rozdziałów, to będzie kilka zdań więcej. Trzymajcie się krzeseł, otwórzcie wieczorowe piwo - będzie jazda bez trzymanki.
Podatek dochodowy od osób fizycznych istnieje w USA od... 1913 roku, wówczas podstawowe stawka wynosiła 1%. Wcześniej zdarzało im się takowe nakładać, ale jak obywatele odmawiali płacenia, wskazując na brak zgodności z konstytucją. I jeszcze czasami wygrywali w sądach.
Podstawowy formularz rocznego podatku ma jedną stronę, z tego ca. 1/4 to dane osobowe i adresowe, a dolna prawie 1/3 to podpisy, oświadczenia, itp. Wyliczenie podatku to zaledwie kilka linijek. Formularz stosuje się w przypadku szczególnym czyli kiedy podatnik ma prostą sytuację zarobkową i nie korzysta z (rozbuchanego) systemu odpisów podatkowych - poza wpisaniem kwot wolnych od podatku. Ten sam jest dla małżeństw rozliczających się wspólnie. A propos kwoty wolnej: dla obywatela kraju wynosi ona rocznie $6300 + $4000, tyle samo dla pracującego współmałżonka, kolejne $4000 dla każdej osoby zależnej finansowo (czyli np. dzieci, ale lista jest znacznie obszerniejsza). Sporo, patrząc na najniższe i średnie tutejsze zarobki. Podstawowa stawka podatkowa obecnie - 10%.
A, prawo podatkowe wyraźnie mówi, że dochody z działalności nielegalnej oczywiście również podlegają opodatkowaniu. To tak, jakby ktoś się dziwił, dlaczego Al Capone poszedł siedzieć za podatki, a nie za strzelanie (w tym skuteczne) do ludzi.
Przy okazji ciekawostka: odkąd kongres nakazał wpisywanie SSN (numeru ubezpieczenia społecznego, na który tu się też płaci podatki - coś jak skrzyżowanie naszego NIP z Peselem) osób zależnych, na które się odpisuje ulgę podatkową, z zeznań podatkowych "wyparowało" 7 milionów odpisów. Jak widać nie tylko Polak potrafi.
Podobny numer robią tu sobie z alimentami, które odpisuje sobie płatnik, a powinien dopisać otrzymujący. Za 2010 rok rozbieżności wyniosły $2.3 miliarda, z 568 000 płatników dla 47% brakło wpisu drugiej strony.
Z drugiej strony IRS (czyli tutejsza skarbówka) szacuje na blisko miliard $ odpisy przysługujące obywatelom, z których ci nie korzystają. To akurat jest dowód na to, że stosunkowo niskie podatki i mało restrykcyjne do nich podejście (co nie znaczy, że lekceważące - przypominam, że tu za przestępstwa podatkowe idzie się siedzieć) powoduje zjawisko nadpłacania podatków. Podobne zjawisko acz o odmiennej genezie znamy z kraju, gdzie podatnik (zwłaszcza przedsiębiorca) boi się cokolwiek odpisać, żeby nie trafić pod but skarbówki...
Prowadzenie działalności gospodarczej na podstawowym, prostym poziomie usług lub handlu jest opodatkowane wg. przychodu, włącznie z płatnościami na ubezpieczenia społeczne. Czyli to, co jest zyskiem/ stratą i kością niezgody pomiędzy bogatymi i biednymi w Polsce. Tu wpisuje się w zeznanie podatkowe ile się zarobiło po odjęciu kosztów i od tego płaci wszystko; nie jakoś bardzo mało, bo samego "Obamacare" jest kilkanaście procent. Za to nie ma problemu z niskim dochodem i obowiązkiem zapłaty haraczu do ZUS-u, nie ma też takeigo prostego zysku w postaci stałej kwoty minimalnej z prowadzenia działalności zamiast pracy na etacie.
Rozliczenie roczne podatku dochodowego od takiej działalności to dwie strony druczku czyli kartka załączana do podstawowego zeznania. Inne papierki - kwartalnie. Jakby luźniej.
Z bardziej zaskakujących ciekawostek: stratę z tytułu działalności gospodarczej można odliczać w ciężar kosztów przez 20 lat do przodu. I dwa... do tyłu. To tak dla wyrównania szans (i płaconych podatków) z osobami zarabiającymi zawsze tyle samo na etatach, żeby biedni przedsiębiorczy ludzie z dużymi fluktuacjami dochodów nie płacili za wysokich podatków. Przy tej okazji z poprzedniego kursu (kiedy nie męczyłem Was pisaniem o podatkach): nowy samochód amortyzuje się tu w 5 lat, a nie 10. Żeby było jeszcze ciekawiej, IRS zaleca metodę przyspieszonej amortyzacji, z największymi odpisami na początku okresu. W końcu zadaniem firmy jest zarabiać, a płacenie podatków jest kwestią drugorzędną. Tak jakby.
I porównanie sprzed 2 lat: 2.4% najbogatszych (powyżej $250000 dochodu) zapłaciło ponad 48% podatków od osób indywidualnych w kraju; ponad 63% osób o dochodach do $50000 zapłaciło łącznie 6.2% kwoty zebranej przez IRS z tego tytułu. Porównania z krajem nie będzie, bo mamy tylko jeden próg podatkowy i z informacji, że podatnicy spod niego zapłacili 77% PIT nic nie wynika (w jednym worku są prawie wszyscy, próg przekracza 1.9% płatników).
Nietypowe dla nas odpisy podatkowe przysługują m.in. na: koszty przeprowadzki, szukania pracy, obowiązkowe kształcenie zawodowe, całe mnóstwo celów medycznych - w tym wszystkie leki na receptę, ale też leczenie prowadzone przez "Native American medicine man" czyli... szamana, kwoty podaków zapłaconych lokalnie, odsetek od kredytów hipotecznych, w tym pożyczek hipotecznych (sic!), straty nadzwyczajne w tym np. kradzieże naszej własności.
W stratach nadzwyczajnych zaś w przypadku klęski żywiołowej można odpisać sobie podatek za rok... poprzedni i zwrócić się o natychmiastową wypłatę takiej "nadpłaty podatku" do rządu. W końcu pieniądze na odbudowę potrzebne są ludziom po katastrofie, a nie za rok, więc zdaje się to boleśnie logiczne.
Dość na dziś. Posta nie skasuję, bo mnie niektóre jego części bawią.
Pozdrawiamy naukowo z Korlat, która się nie wiedzieć czemu dziwiła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz