A na poważnie, to będzie o pogodzie tylko przez chwilę i tylko dlatego, że oszalała.
Tak, w Meksyku pojawił się śnieg, a u nas - sporo bardziej na północ temperatury poszły w górę przekraczając mocno poziom, który można by się było spodziewać, że osiągną szalonej zimy z El Ninio.
Tak wyglądała mapa pogody na wschodnim wybrzeżu. 77F w Nowym Yorku 9 marca. U nas było zaledwie 70. (Czyli ciut ponad 21C). Rok temu o tej porze roku mieliśmy śnieg po kolana.
W Teksasie, Luizjanie i Mississippi dla odmiany były koszmarne powodzie, a teraz są tornada. A niedługo na północ może wrócić śnieg. Już za kilka dni i u nas się ochłodzi o jakieś 10C.
Póki jednak było ciepło postanowiliśmy to wykorzystać. Tym razem wybraliśmy się do Indiana Dunes State Park.
Na początek odwiedziliśmy Visitors Cenere. Josh zwinął cała masę ulotek. W tym takie:
Zwróćcie uwagę na to co jest napisane na samej górze. Joshua powiedział, że nie mógł się powstrzymać.
Zaraz później zabraliśmy naszego demona na plażę.
Wrażenie jest dziwne: Wygląda jak morze, zachowuje się jak morze ale nie pachnie jak morze. Mocno wiało, więc przespacerowaliśmy się kawałek i przy pierwszej okazji zeszliśmy na ścieżki dalej od jeziora. Pochodziliśmy jakieś 3,5h, porobiliśmy trochę zdjęć...
Zauważyliśmy dziwną prawidłowość. Wszędzie gdzie jeździmy na spacery, we wszystkich prakach dobre 99% spacerowiczów to biali. Tu, w Indiana Dune State Park, trafiliśmy tylko na jedną parę z dzieckiem, posługującą się strasznie dziwnym językiem, z wyglądu Hindusów. I to wszystko!
Później wróciliśmy jeszcze na chwilę na plażę, daliśmy pić Korlacie i pojechaliśmy do domu.
Na koniec wieści z pracy: W końcu dostaliśmy nasze "call center". Póki co jest nas tam może 6 osób i pracuje się całkiem nieźle.




Plaża wygląda zachęcająco :)
OdpowiedzUsuń