wtorek, 12 kwietnia 2016

Branch manager

Po pierwsze nie pamiętam, czy pisałem, ale tu się marnie jeździ po zmroku. Przyczynę "odkryliśmy" po długim czasie: linie na jezdni malowane są zwykłą farbą, a nie odblaskową jak w Polsce. Różnica jest naprawdę gigantyczna, zwłaszcza jeśli nie nawykło się jeszcze do końca do niezupełnie standardowych wymiarów ulic, pasów, układów skrzyżowań i temu podobnych lokalnych obyczajów budowlanych. Oni tu wszystko asfaltują albo betonują wg. lokalnych warunków, jak już Ewa poprzednio pisała: można nie widzieć przed sobą kontynuacji pasa ruchu na skrzyżowaniu, przy ulicach poprzecznych można "skoczyć" na garbie przy średniej już prędkości, itp. przypadki. Pełna samowolka, jakby przepisów budowlanych nie dało się napisać na poziome obowiązującym wszystkich, albo przynajmniej lokalną administrację rządową.

Po drugie w końcu, ucząc się obsługi programów księgowych, dowiedziałem się dlaczego na czekach do naszych zarządzających nieruchomościami piszemy jakieś dziwne nazwy, a nie nazwę firmy jako takiej. Pamiętam, ile się z tym nakombinowałem za pierwszym razem, rok temu... Tymczasem tu jest to standard, że przedsiębiorstwo ma dwie nazwy: Robimy Biznes Jako oraz nazwę oficjalną, która już zawiera np. określenie formy prawnej firmy. No i ta pierwsza jest używana właśnie przy sprzedaży, reklamie, podczas gdy druga pojawia się wyłącznie na dokumentach typu umowy, patenty. Może to i lepiej, bo jak wyglądałby poważny kontrakt z nazwą "Bułka z masłem Sp. z o.o." (przykład autentyczny)?

A przy okazji wiosennego odświeżania stoiska w dziale ogrodniczym odnotowałem (rzadką w Walmarcie) obniżkę ceny grilla o połowę, z niecałych $200. Wielkiego, takiego z blatami po obu stronach, chyba węglowego, na własnym wózku/ nogach - coś formatu kuchenki, tylko o połowę szersze. Kiedy tu przyjechaliśmy, z pewnym podziwem przyglądałem się takim instalacjom na balkonach otaczających nas studenckich mieszkań, nie tylko przy domach. Ale tak: cały ten sprzęt jest po prostu znacznie tańszy, relatywnie do zarobków. To i kupić różne graty, które potem zaśmiecają posesję, znacznie łatwiej.

Ha, mają tu "auta z kratką"! Znaczy nie dokładnie, ale lukę w przepisach, która pozwala na ominięcie limitów kwotowych w odpisach podatkowych dla samochodów osobowych, jeśli ważą więcej niż 6000 funtów. Co ciekawe, wiedząc o tym - nic z tym nie robią.
Swoją drogą, jeśli ktoś nazwał polski system podatkowy "patchworkowym", to chyba nie widział amerykańskiego. Poza podstawowymi, bardzo prostymi, albo w miarę prostymi regułami, dochodzą później różne odpisy i możliwości rozliczania podatków korzystniejsze (zasadniczo) dla podatnika, ale jako przespisy składające się po prostu z dziesiątek - albo i setek - pojedynczych reguł podatkowych. Na plus można im policzyć, że poszczególne przepisy mogą nie być (przeważnie) stosowane - bo są głównie dodatkowymi odpisami. I niewiele jest (na poziomie 2/3 mojego podręcznika) takich, które by były nawzajem sprzeczne, bo jeśli nawet - mają regułę jak je rozpatrywać. Póki co w książce był jeden przykład, że sąd (bodajże najwyższy) uznał prawo podatnika do znacznie większych odpisów, niż tutejsza skarbówka - sprawa dotyczyła drugiego domu używanego jednocześnie na wakacje i czasowo pod wynajem. Chciałbym za kilka lat mieć taki problem...
Poza tym ze względu na ten system podatkowy składający się ze zbioru pojedynczych zasad zaczynam rozumieć, skąd taką popularnością cieszy się w tym kraju doradca podatkowy. Płacenie podatków to biznes sam w sobie, z własnymi regułami i całkiem wymiernymi zyskami. W kraju możemy sobie zrobić jakąś śmieszną ulgę na internet (jeszcze jest?), ew. remontową, coś z budowlanki i w zasadzie tyle; IKE nie liczę, bo małó kogo na to stać (a jak już, to znajduje lepsze metody oszczędzania na stare lata). Tymczasem tutaj są dziesiątki możliwości odpisów podatkowych, na samo kształcenie (siebie, dzieci) jest co chyba kilkanaście metod oszczędzania i odpisywania kosztów od podstawy opodatkowania, do tego wcale nie mniejsza liczba opcji na ubezpieczenia zdrowotne, składki emerytalne, wydatki mieszkaniowe (chyba nie wspomniałem, że pożyczka hipoteczna też ma ulgę podatkową - sic!), w tym na drugi dom, i od groma innych. Już podręcznik dla studentów zawiera np. uwagę, że optymalnym sposobem uzyskania oszczędności na ubezpieczeniu zdrowotnym jest polisa z wysoką kwotą udziału własnego i do tego indywidualne premiowane odpisem konto składkowe na bieżące wydatki. W tych ostatnich mieści się w zasadzie większość wydatków zdrowotnych, przeważnie włącznie z dentystami, szczepieniami, okularami i zakupem sprzętu medycznego i pomocniczego.
Szkoda tylko, że na razie muszę zapłacić podatek jako non-resident alien... Czyli znacznie większy, niż tubylcy (dla równowagi, bo Ewa nie płaciła jeszcze w ub. roku wcale). Za ten się już rozliczymy z normalnymi, hamerykanckimi odpisami, skoro nam zabierają normalny tutejszy podatek.

A dlaczego "branch manager" (czyli, powiedzmy: kierownik oddziału/ "gałęzi" - kurczę, trudno to przetłumaczyć)? Tak została humorystycznie określona Korlat na spacerze, przez mijającą nas właścicielkę innego psiaka, podczas gdy radośnie ogryzała patyka - co stanowi jej standardową aktywność wyjściową. Amerykański angielski jest prymitywny; co już zauważyłem w kraju, oglądając seriale - wszystko co dotyczy naprawy i zrobienia czegoś jako (powiedzmy) prowizorki, określane jest słówkiem "fix (it)". Branch oznacza dosłownie gałąź, ale w sensie biznesowym - wyodrębiony oddział firmy. Kiedy ja się nauczę normalnie używać tego języka..?

A tak Walmart w postaci naszej kadrowej postanowił uczcić moją - między innymi - rocznicę pracy:

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz