No dobra, nie szeryf, tylko studenciaki. Pożalić się muszę, ot co. Dwa dni temu CRV czy HRV Hondy zasuwa lewym pasem po parkingu pod marketem, dookoła wszystkie samochody się zatrzymują, bo nie wiadomo co kierowca uczyni w następnej kolejności. Przechodzę blisko - przyglądam się kierowniczce pojazdu, wzrok wbity w miejsce parkingowe, świat wokół przestał dla niej istnieć. Dziś kolejno: samochód z pasa do skrętu, na swoim czerwonym, wbija się na skrzyżowanie na wprost. Na kolejnym skrzyżowaniu na czerwonym (zgodnie z dowcipem pewnie musiał już wcześniej je widzieć) zawraca. Dalej po dwóch pasach przez miasto podskakują dwa sportowe merce, czarny i biały: czarny już z rozbitym przednim zderzakiem, z chłodnicą na wierzchu, z przyklejonym na niej (żywym) zielonym liściem, aż parsknąłem śmiechem. Do czasu, jak biały nie postanowił w swoich podrygach wbić mi się w drzwi; zapał do zmiany pasa na mój, zajęty, ostudziłem dopiero klaksonem (więc wbijanie było nieudane). Operując gazem dół-góra skoczył tym AMG żabką do przodu, przede mnie, tylko po to żeby następne skrzyżowanie pojechać na czerwonym. Ucieszyłem się, że już go nie mam przed sobą... Kilka skrzyżowań dalej honda jazz z papierową rejestracją (tymczasową) nieśmiało po kawałku wjeżdża na czerwonym na skrzyżowanie; wymalowana zielona śluza rowerowa przed skrzyżowaniem zupełnie mu nie przeszkadza, chyba w domu takich nie miał. Chyba tylko jakiś jadący samochód sprawia swoją obecnością, że nie pakuje się na skrzyżowanie tuż przed tabliczką "NO TURN ON RED" i jakoś udaje mu się doczekać zielonej lampki. Pomniejszych wyczynów parkingowych nawet nie wspomnę.
Wszystkich kierowców łączyły dwie cechy: młody wiek i kolor skóry. Znaczy żaden (-na) nie był biały. Dawno temu kolega ze studiów, Pawełek, przyznał przy kolejnym piwie iż był w Holandii, pracował z obcokrajowcami różnego pochodzenia, był w Londynie, miał szefa murzyna, ale dopiero jak pojechał do Stanów został rasistą. Tylko, kurczę, idę o zakład że większość z dzisiejszych pajacyków to przybysze "paszportowi"...
A teraz na poprawę samopoczucia, foty z ulic i nie tylko. Zaczynamy od ulicy: oto dlaczego wstyd jest jeździć pick-upem.
W zasadzie były trzy, nie wiem czy to jakiś zlot sąsiedzki czy inna forma zorganizowana.
Parkingowo, spod roboty. Swoją drogą takie kiczowate różowe widoczki nieba to tu jakiś standard. Kilka dni temu wychodzimy na spacer z psem, wieczorny, na pół - jakieś - godziny przed zachodem, a za drzwiami widok jak ze starej fotografii: wszystko w sepii. Świat przez żółtawy filtr; obraz nieco upiorny. Nad głową wisiała nam jakaś chmura, która tak ciekawie odbijała w dół światło, że wszystko było na żółto.
Sklep: ktoś reflektuje na grę w stylu retro?
Aktualny szał zakupów szkolnych. Nie wiem, czy już pisałem, ale tu nie kupuje się do szkoły ołówków po jednym, tylko na takie paczuszki. Jakby komuś było mało, to takie po pół setki też są. Ale to jeszcze nic. Sklep wystawia stojak z listami zakupów, opublikowanymi jako obowiązkowe przez poszczególne szkoły, do odpowiednich klas. A na listach - wszystko. I teraz robi się zabawnie: jeden, konkretny, typ ołówka. Nie może być inny. Pendrive, 8gb, "slide". I nie może być 16gb, ani nie może być "slim". Powariowali na dobre. Przez sklep w polowaniu na ołówki ticonderoga przewalają się żądne krwi tłumy, a wieszaki puste. Znaczy są tony innych ołówków; tych nie ma od pierwszego dnia. Próbuję uciekać z sali sprzedażowej.
Kampania prezydencka w pełnym rozkwicie: kolorowanka z Trumpem, w różnych odsłonach. Coś jak nasze memy z Kaczyńskim wklejonym w strój powstańca warszawskiego i obronę Westerplatte, tylko w wersji bardziej humorystycznej. Uciekł mi gdzieś obrazek z pyskiem Trumpa wpasowanym w sylwetkę Marilyn Monroe nad wylotem wentylacji z metra, a chyba był lepszy. Jakby ktoś reflektował, to mam jeszcze go na Żelaznym Tronie.
Na koniec dokonania domowo-warsztatowe, czyli jak usprawnić wyjazdy psie nową ciężarówką. Na obrazku - bagażnik na psa, czyli po lewej stronie miejsce na psie posłanie, po prawej klatka na walizki. Montaż z rurek hydraulicznych na kleju. Da się poprawić amerykańską motoryzację? A pewnie!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz